ZAZDROŚĆ - adaptacja dla Teatru TV

12 lutego 2001

Esther Vilar

Eifersucht / Zazdrość

DRAMAT NA TRZY FAKSY[1]

Przełożyła Bożena Intrator

Adaptacja telewizyjna- Krystyna Janda

Eifersucht ist eine Leidenschaft, die mit Eifer sucht, was Leiden schafft.

Friedrich Schleiermacher[2]


 

 

 

Licencjodawca:

Osoby:

1.     Helen, 55

2.     Yana, 40

3.     Iris, 25

Czas: dzień dzisiejszy

Miejsce: nowoczesny kompleks wieżowców w wielkim mieście

 

 

Scena 1

Przez okno zaglądamy do jednego z mieszań wieżowca. Siedzi tam przy maszynie kobieta - Yana i pali papierosa. Pisze na maszynie, czytając jednocześnie głosno, to co napisła. Zastanawiając się nad kolejnymi zadaniam. Przerywa, pali.Jeszcze raz powtarza.

1. Yana do Helen

Wielce szanowna Pani Staviski, nazywam się Yana Stern, mam czterdzieści lat i mieszkam w tym samym budynku co pani…

Z tym, że sześć pięter nad Panią, w penthousie, o który Pani i Pani mąż ubiegali się bezskutecznie swego czasu. Ponieważ jako architekt zaangażowana byłam w planowanie tego kolosa, miałam pierwszeństwo przy wyborze mieszkania.

     Nie piszę jednak po to, żeby zaproponować Pani moje mieszkanie, żeby Pani coś dać, lecz po to, żeby pani coś zabrać.

Jakby chciała się przekonać, czy dobrze napisala.

Pani coś zabrać. Nie wiedziałam, kim Pani jest, jak Pani wygląda. W domu liczącym ponad sześćset mieszkań trzeba mieć naprawdę szczęście, żeby kogoś poznać. Ale niedługo potem jak Pani, w spektakularny zresztą sposób, wygrała ostatni proces, miałam szansę podziwiać Panią w telewizji. Komplement: jest Pani nie tylko nieprzeciętnie mądrą, ale też pomimo swoich pięćdziesięciu lat, niespotykanie atrakcyjną kobietą. To mi ułatwia sprawę.

Kamera oddala się wyjeżża za okno  i  powoli zjeżdża w dół dwa piętra niżej gdzie zagląda do innego mieszkania . W pustym mieszkaniu dzwoni telefon.

Naturalnie mogłam do Pani zadzwonić i poprosić o spotkanie w cztery oczy, przecież od dawna mam już Pani numer. Mogłybyśmy się spotkać na dole, w Lobby na przykład, w jednej z tych miękkich, obitych skórą koi. (A’propos: mój design!) Albo w tej małej restauracji po drugiej stronie ulicy. Uprzejmość wymaga trzymania się pewnych zasad w przypadkach takich jak nasz: podczas dobijania powinno się patrzeć ofierze prosto w oczy.

     Zaczyna pojawiać się przychodzacy właśnie fax

Powinno się jej podać chusteczkę w razie ewentualnych łez. Powinno się być przygotowanym na potencjalny wybuch złości. Tylko kto dobrowolnie by się na coś takiego zdecydował?

Do pokoju wchodzi teraz kobieta. Nie zdązyla odebrać tego telefonu. Jest w plaszczu.

Stwierdziłam, że faks będzie lepszym wyjściem! To prawniczka, pomyślałam sobie – po sposobie jej bycia, sposobie jej mówienia widać, że lubi precyzję. Nawet w sytuacji takiej jak nasza zechce poznać wszystkie fakty ze szczegółami. Chociaż z matematycznego punktu widzenia są tylko dwa fakty godne wymienienia:

. Wbiega w płaszczu , rzucając po drodze zakupy kobieta, Helen, wyrywa nadeszły fax i rozbierając się w pośpiechu zaczyna go cztać. Slyszymy w dzięku ciągle głos Yany aż do słów, które następują . Od tego momentu faks od Yany czyta głośńo, zastygla w czynnościach, zdumiona Helen.

( Uwaga! Ważne żeby dwonki telefonow w kazdym z mieszkań były charakterystyczne i rózne w każdym z nich. Żebyśmy nauczyli się je rozróżniać.)( Muzyką w tym spektaklu powinny być tanga Astora Piazzoli)

Helen

Po pierwsze:

     Kocham Pani męża.

     Po drugie: Pani mąż kocha mnie.

Zaciekawiona bezgranicznie HELEN opada na biurowy fotel. Kontynując czytanie.

Naturalnie to on powinien Panią o tym poinformować. Mówił nawet, że chciał już to kilka razy zrobić, ale podczas weekendu najpierw była pani zajęta aktami, potem zjawili się jacyś goście, a potem po prostu nie miał serca…Mężczyźni!

W końcu postanowiłam to zrobić za niego: droga Helen – chyba pozwoli Pani, że się tak do Pani zwrócę – zdaję sobie sprawę, że wyrządzam Pani ból, ale muszę panią poprosić, żeby zwróciła Pani wolność swojemu mężowi.

Zresztą, co to znaczy swojemu mężowi? Przecież Laszlo nie jest Pani własnością. To jego sprawa, z kim dzieli swoje życie. Z kim i jak długo. I na moje szczęście, a Pani nieszczęście obecnie chce je dzielić ze mną. To brzmi brutalnie, ale niestety to prawda.

do mieszkania wchodzi męzczyzna w płaszczu, Mąż, całuje Helen na powitanie, rozbiera się , z czegoś się śmieje.Helen obserwuje go jak zahipnotyzowana. Nic nie może zrozumiec.

Yana (OFF)

Helen, my się kochamy! Od trzech miesięcy. Od momentu kiedy na pięć minut utknęliśmy razem w windzie. Te pięć minut wystarczyło, żebyśmy się beznadziejnie i do końca życia w sobie zakochali.

Ciągle jeszcze nie wiem, co ja w nim widzę. Szerokie ramiona, tak, do nich zawsze miałam słabość. Ale oprócz tego? Jeszcze nawet trzy miesiące temu byłam zdania, że facet z brzuchem dobry jest dla innych, ale nie dla mnie.

Helen patrzy uważnie na męża.Jakby go pierwszy raz zobaczyla.

Yana(OFF)

Może jego poczucie humoru mnie ujęło? Iluż mężczyzn potrafi rozśmieszyć kobietę? Wie Pani, co powiedział, kiedy utknęliśmy wtedy w windzie? „Rany Boskie! Niech Pani nie naciska guzika alarmowego! Wie Pani jaką łapówkę musiałem dać za tę randkę? Ta randka kosztowała mnie majątek!” Któraż kobieta oparłaby mu się w tym momencie?

I dlatego droga Helen, proszę Panią z całego serca o wybaczenie mi bólu, który muszę Pani sprawić. Załatwmy tę sprawę szybko i dyskretnie…

     Proszę mu zwrócić wolność!

Helen jest wstrząśnięta. Oddalamy się od niej kamerą , jednocześnie obserwując jak mąż chodzi po mieszkniu, gada, przynosi sobie coś do picia. Helen obserwuje go nie ruchoma. My w tym czasie kamerą wzosimy się i zaglądamy do porzedniego mieszkania.  Jest  noc, Yanę budzi dzwięk telefonu, i nadchodzący fax. Słyszymy w offie głos Helen ,

2.  Helen do Yany

HELEN  (off) pewna siebie, z ironią

Szanowna Yano Stern, otrzymałam Pani faks i ponieważ wczorajszy wieczór spędzałam w domu z mężem, poprosiłam go od razu o wyjaśnienie wszystkiego. Mój mąż nie zaprzecza, że Panią poznał, przypomniał mi nawet, że od razu mi o waszym przymusowym pobycie w windzie opowiedział. Zapomniała Pani napisać w Pani faksie, że nie byliście w tej windzie sami. O ile mój mąż to sobie dobrze przypomina, było z wami podczas tej awarii co najmniej pół tuzina innych osób.

Yana czytając fax ubiera się w szlafrok, idzie do kuchni, przechodząc koło okna wychyla się chcąc zajrzec czy w mieszkaniu dwa pietra niżej świeci się światło. Świeci się . Usmiecha się z satysfakcją .

HELEN(OFF)

Ponieważ po tym zdarzeniu ciągle natykał się na panią w lobby – cóż za zbieg okoliczności ! – dał się Pani w końcu zaprosić na drinka do Pani rzeczywiście spektakularnego penthousu. Przyznaje, że był u Pani kilka razy. Zachwyca się wspaniałym widokiem z Pani okien, zachwyca się zaprojektowanymi przez Panią meblami, siedmiometrową kanapą. Nie zaprzecza też, że jego zdaniem jest Pani bardzo inteligentną, sympatyczną i ponętną kobietą. Ale poza przyjaźnią nic do Pani nie czuje.

 Yana czytając dalej zaczyna jeśc coś wyjętego właśnie z lodowki i śmiać się sama do siebie. Słyszymy w offie głos Helen dalej.

HELEN(OFF)

A z pewnością zna Pani różnicę pomiędzy przyjaźnią a miłością: jeżeli kogoś naprawdę kochamy, to wolimy żeby umarł, niż żeby poszedł z kimś innym do łóżka. Jeżeli łączy nas z nim tylko przyjaźń, to jesteśmy szczęśliwe, że pozwala sobie na urozmaicenia. W momencie, kiedy przyłapujemy go z blondynką, dokładamy mu od razu rudowłosą, byleby się tylko nie znudził.

Kamera znow zjeżdża w dół, i widzimy Helen. Jest noc . Helen nie śpi. Chodzi po swoim mieszkaniu.

HELEN(OFF)

A więc, droga Yano – wolno mi się chyba tak do Pani zwracać? – kocham mojego męża. Dlatego wolałabym żeby umarł, niż żeby leżał z Panią na Pani desajnerskiej kanapie! Nie jest Pani pierwszą kobietą, która czuje do niego słabość. Ale nie ma Pani żadnych szans, bo pomimo faktu, że i ja i on pracujemy w tym samym zawodzie i do tego w tej samej kancelarii, nasze małżeństwo należy do bardzo udanych. Jeżeli Laszlo mnie w ciągu tych osiemnastu lat kiedykolwiek zdradził, to w żaden sposób nie można by mu było tego udowodnić. In dubio pro reo, jak to my, adwokaci mawiamy.

Podchodzi do okna i w tym momencie kamera wraca do Yany.Ta bierze lody z lodowki. Niezauważając zaczyna je jeśc pelnymi łyzkami.

Helen (off)

I dlatego chciałabym Pani po przyjacielsku zaproponować, żeby poszukała Pani sobie innej ofiary. W Pani wieku nie jest to już takie proste, wiem.

Yana przestaje jeść

HELEN(OFF).

Czterdziestka – według statystyk w tym właśnie wieku przewaga kobiet nad mężczyznami zaczyna stawać się zauważalna, przede wszystkim w miastach tak wielkich jak nasze. Niezwiązanych po czterdziestce już prawie nie ma, a jeżeli się jakiegoś spotka, to okazuje się być albo pedałem, albo nie wartym zachodu neurotykiem.

Yana zaczyna jeśc z powrotem.

 

     Ponieważ, tak jak Pani, mam słabość do matematyki, pozwolę sobie Pani szanse wymienić punkt po punkcie, ale nie będzie ich wiele: jeżeli Pani, droga Yano, w pani podeszłym wieku chciałaby jeszcze znaleźć męża, to ma Pani w zasadzie tylko dwie możliwości

Oto pierwsza z nich:

Może się Pani zgłosić na ochotnika do którejś z praktyk adwokackich, specjalizujących się w rozwodach. Tam można na szczęście spotkać nie tylko tych, których stać na młodsze, czyli automatycznie zajętych, ale też całą, coraz szybciej rosnącą rzeszę opuszczonych, albo zdradzonych. Nie pierwszy wybór, wiem, ale któraż kobieta opuściłaby męża z potencją, z powodzeniem i z intelektem? A w końcu lepszy rydz, niż nic, chyba że się jest w stanie całkowicie zrezygnować z mężczyzn.

Widzimy teraz Helen w swojej lazience myjąćą zęby,. Przypatruje się sobie w lustrze i wzruszając ramionami idzie do sypialni do łózka w którym spokojnie śpi od dawna jej mąż.. Słychać głos Helen cztającej dalej fax.

Helen (off)

Albo da się Pani zatrudnić w instytucie pogrzebowym. Tam może się Pani zakręcić koło jakiegoś świeżo upieczonego wdowca. Laszlo powiedział, że jest pani wspaniałym egzemplarzem, a Laszlo ma naprawdę wyśmienity gust. Z pewnością niejeden wdowiec próbowałby u Pani znaleźć pociechę po utracie żony.

Ale od mojego męża niech się Pani trzyma z daleka! Czy dość jasno się wraziłam? Daję Pani szansę szybkiego i dyskretnego wycofania się z tej sprawy! Pani faksu Laszlo nie pokazałam, nie chciałam, żeby straciła Pani przed nim twarz. Ale mam do Pani prośbę: jeżeli miałybyśmy się kiedykolwiek przypadkowo spotkać, proszę nie próbować zaczynać ze mną rozmowy!

Helen przypatruje mu się z uwagą , całuje w czoło , odwraca się i usiłuje zasnącć.

 

 

 

 

Scena 2

Widzimy Yanę , prowadzoną długim obiektywem kamery, śpiszącą się do pracy, wśród tłumu ludzi. Z offu słychać jej głos.

3.  Yana do Helen (off)

Droga Helen, Pani odpowiedź jest godna pożałowania i zmusza mnie do powiększenia Pani bólu. Ponieważ Laszlo nie mógł się widocznie zdobyć na opowiedzenie Pani wszystkiego, nie pozostaje mi nic innego, jak skonfrontować Panią z nagą prawdą. żeby mi Pani w końcu uwierzyła.

Ochlapuje ją przejeżdżający samochod. Stoi wściekla. Potem krzyczy coś wymachując pięścią w kirunku oddalającego się samochodu. Wreszcie rusza dalej.

Mam propozycję: Pisałam już Pani, że moje biuro miało znaczny udział w projektowaniu tego budynku. Jeżeli chodzi o słynny penthouse, to piękne widoki roztaczają się tylko z okien przednich pomieszczeń. Moja sypialnia natomiast znajduje się na tyłach budynku i mam z niej widok na podwórka, a tym samym na leżącą naprzeciwko pomalowaną na żółto ślepą ścianę, za którą leżą mieszkania wschodniego skrzydła.

Ma to zaletę, że nikt nikomu nie może zajrzeć do sypialni, że zasłony nienawidzę zasłon są nie potrzebne. Niestety ściana ta ma też pewien słaby punkt znają go na szczęście tylko wtajemniczeni: za tą ścianą przebiegają przewody zasilające apartamenty wschodniego traktu, rozprowadzające gaz, elektryczność, ciepłą i zimną wodę, ogrzewanie, jednym słowem całą energię, która jest do rozprowadzenia. Na każdym piętrze znajdują się małe, 3 na trzy metry, pomieszczenia rozdzielcze. Drzwi do nich – to te metalowe, pomalowane na zielono, obok drzwi do zsypów, takie same jak w naszej części budynku. Na pewno je Pani zauważyła.

Widzimy teraz Helen jak idzie ostrożnie po schodach i rozglądając się i ogląda opisywane przez Yanę miejsca i szegóły.

Ze względu na niebezpieczeństwo eksplozji przepisy nakazują, że w miejscach, przez które przebiegają przewody gazowe, musi się znajdować określona ilość otworów prowadzących na zewnątrz. Z tego właśnie powodu na tylnej ścianie pomieszczenia umieszczono pięć szczelin wentylacyjnych, każda ma trzydzieści centymetrów szerokości i trzy centymetry wysokości. Przez nie można niestety zajrzeć do mojej sypialni.

Widzimy Helen, z oczami w szczelinach, oglądajćą coś co przechodzi jej wyobrażenie.Z punktu widzenia Helen obserwujemy teraz sypialnię Yany i kochających się w niej Yanę i męża Helen

Nie jest to właściwie żaden problem, bo drzwi do tego pomieszczenia są, zgodnie z nakazującymi przepisami, zamknięte na klucz.

Oczywiście jako architektka posiadam ten klucz i dzisiaj jeszcze zdeponuję go w Pani skrzynce na listy.

Jutro, około szóstej wieczorem, może Pani wjechać jedną z wind wschodniego skrzydła na moje piętro: jeżeli nic nieprzewidzianego się nie wydarzy, Laszlo będzie wtedy u mnie.

 Helen zbiegająca płaćzac po schodach, w histerii.Z offu cały czas głos Yany.

To nasza pora od kilku miesięcy: kochamy się mniej więcej do ósmej, a potem Laszlo zjeżdża do Pani .

Może to Pani zweryfikować przy pomocy jego terminarza, do którego z pewnością ma Pani dostęp w kancelarii. Zapisów dokonywał zapewne używając nazwy mojej firmy: INTEGRAL. Ostatnio zaczął jej używać w stosunku do mnie: „odwróć się INTEGRAL, chcę zrobić orzeczenie twojego tyłeczka.”

Helen wbiega do swojego mieszkania , zatrzaskuje drzwi, zatrzymuje się gwałtownie, nie może uwierzyć w to co przed chwilą widziala.Po czym rzuca się do kalendarza z terminami męża , odnajdując wielkokrotnie nazwę firmy INTEGRAL W Offie ciągle głos Yany.

Jestem okrutna, wiem. Okrutna i wulgarna. Ale nie widzę innej możliwości uświadomienia Pani. Niech mi Pani uwierzy, Helen: gdybym potrafiła sobie wyobrazić życie bez niego, zachowałabym się inaczej. Ale nie potrafię. Na szczęście oboje nie macie dzieci. A namiętność, po osiemnastu latach małżeństwa chyba też już trochę ostygła?

 

 

 

Scena 3

 

Odjeżdżamy kamerą od przerzucającej kartki kalendarza i płaćzacej jednocześnie Helen i wjeżdżamy na gorę do sypialni Yany . Wchodzimy do kochankow do łózka.

HELEN

Zastanawiam się, jak się mam do Pani zwracać:

Szanowna Następczyni?

Droga Rywalko?

Okrutna siostro?

Przekonała mnie Pani. W zeszły piątek, w ostatni poniedziałek i we wczorajszą środę…Pozwoliłam sobie także sprawdzić wcześniejsze terminy: w ciągu ubiegłych trzech miesięcy odbyło się dokładnie czterdzieści jeden spotkań z firmą INTEGRAL.

 Jestesmy  z kochankami włóżku, Yana zerka co jakiś czas w okna sypialni i pręży się przed nimi. Dzwoni telefon na który Yana nie zwraca uwagi , ale kiedy zdaje sobie sprawę że ktoś zaczął nadawać fax, wyrywa się z łóżka i pedzi do niego .

HELEN(OFF)

Jako prawniczka muszę się poddać przytłaczającej ilości dowodów. Bez wątpienia, kiedy ja odnosiłam zwycięstwo w procesie z owym koncernem farmaceutycznym, kiedy zyskiwałam właśnie wielką popularność, mąż mój leżał z Panią w Pani przytulnym gniazdku.

Nic dziwnego, że znała mnie Pani z telewizji! Czy oglądaliście mnie w tym telewizorze koło Pani łóżka? Kochaliście się przy tym?

Czyta , podczas lektury Mąż przychodzi za nią do pokoju i całując ją wracają do pieszczot i przrwanej czynności. Z offu głos zaplakanej Helen

HELEN(OFF)

Ze zrozumiałych chyba więc powodów każę za chwilę zanieść dwie walizki z jego rzeczami do hotelu. Pomyślałam sobie, że może poczułaby się Pani niezręcznie, jeżeli przeprowadziłby się prosto na trzynaste piętro do Pani penthousu. Zmiana partnera wymaga też jakiejś etykiety. Ale może przeceniam Panią tutaj? W każdym razie na pewno nie będzie go Pani brakowało dłużej niż trzy dni. życie hotelowe nigdy go nie pociągało.

No i będziecie mogli wtedy dalej się gimnastykować na tym Kingsize-legowisku. Pościel w cętki leoparda! Ma wzbudzać instynkty zwierzęcodrapieżne? Gdzież Pani kupuje te wspaniałe dessous?

 Yana patrzy z satysfakcją na swoją bieliznę .

HELEN(OFF)

A teraz parę prozaicznych drobiazgów: oczywiście poinformowałam Laszlo, że zgadzam się na rozwód i to bezwarunkowy. Jak sama pani powiedziała, na szczęście nie mamy dzieci. Poza tym radzę pani to banalne, wiem! mieć zawsze pod ręką opakowanie LARENU – to środek na zgagę, po obfitych posiłkach Laszlo nie może się bez niego obyć, ale nigdy się jeszcze nie zdarzyło, żeby sam pomyślał o jego kupnie. Niech Pani też nie używa przy gotowaniu za dużo soli, bo z powodu nadwagi ma tendencje do nadciśnienia.

 Yana patrzy uważnie na męza Helen , na jego brzuch. Obserwuje go uważnie. On bierze to za dobrą monetę. Jest jak słodki misio Przytula się do niej i caluje ją.

HELEN(OFF)

Oprócz tego powinien ograniczyć jedzenie mięsa. Przed rokiem miał już pierwszy, co prawda łagodny, atak podagry. 

Yana przerywa gwałtownie pocałunek. Mąż chce jej wyrwać fax, obrazony na to że czyta w jego obecności. Ganiają się po mieszkaniu.

HELEN(OFF)

Najbardziej by mu pomógł sport – po co mamy ten fitnessclub w budynku? Chociaż gimnastyka w łóżku też coś daje.

Proszę się nie martwić: poza tym mój mąż jest zdrów jak ryba. A dzięki tej nieoczekiwanej wiośnie wzrósł także poziom jego testosteronu. Wprawdzie ciągle jeszcze sypialiśmy ze sobą często, ale co nowa, to nowa, nieprawdaż?…Szkoda, że Pani tak dużo pali, bo Laszlo był już na najlepszej drodze do odzwyczajenia się.

Z pracy w kancelarii zrezygnuję. Tak, nie mogłabym znieść teraz naszych codziennych spotkań. I naturalnie tak szybko jak to możliwe postaram się znaleźć coś do mieszkania w innej dzielnicy…

Widzimy teraz Helen pakująca walizki Laszlo.Caly czas placze.

HELEN(OFF)

 Jest Pani zdania, że po osiemnastu latach małżeństwa namiętność stygnie? Tego mężczyznę, który teraz do Pani należy, kocham ciągle jeszcze tak samo jak kochałam go na początku.

Jedziemy kamerą na górę do mieszkania Yany, gdzie  ktoś dzwoni do drzwi. Jest noc. Laszlo i Yana zamierają. Yana otwiera drzwi. W progu stoi portier-dozorca z walizkami Laszlo. Yana dziękuje. Wola Laszlo. Ten staje jak wryty na widok swoich walizek.

Portiera poinformowano, że poczta Laszlo ma być deponowana w Pani skrzynce. Tam znajdzie też Pani klucz do komory szpiegowskiej…Nie poinformowałam o niej Laszlo, bo być może nie wybaczyłby Pani tej konfrontacji z nagą prawdą – w tym wypadku można ją spokojnie nazwać „nagą”. No i na koniec chciałabym Pani pogratulować

Tak jest droga Yano, wygrała Pani!

Trofeum należy teraz do Pani. Z najlepszymi życzeniami na przyszłość…

     Helen Staviski.

Wracamy do Helen leżącej po ciemku z szeroko otwartymi oczami.

 

 

 

 

 

 

Scena 4

 

Noc., Yana, półnaga, sama nad maszyną do pisania . Śmiejąc się formułuje list do Helen. Mowiąc sobie pierwsze znania głośno.

 

Yana

Pani fax, Droga Helen – nie mogę znaleźć słów – wzruszył mnie do łez! Pani wielkoduszność, Pani pragmatyzm, Pani subtelne poczucie humoru przy tym nieszczęściu i chaosie, w które zamieniłam Pani życie. To dopiero styl! To klasa!

Żeby pani wiedziała, jakich słów Laszlo ostatnio używa, kiedy o Pani mówi. Można popaść w zazdrość. Niedalej jak wczoraj wieczór zachwycał się Pani pięknem. Tym wewnętrznym, oczywiście…

Widzimy Helen , samotnie idącą przez miasto. Pózniej stojącą na balustradzie mostu na rzece, tuz przed skokiem do wody. Skacze . Tonie . Zachlystuje się . 

YANA(OFF)

I przez to posiadającym wartość nieprzemijającą, co z kolei daje mu pewność, że nie długo pozostanie Pani sama. Do kancelarii przychodzą podobno klienci z najbardziej absurdalnymi problemami prawnymi, po to tylko, żeby Panią zobaczyć. Innymi słowy, droga Helen: podziwiam panią! Fairness, elegancja, honor – Pani mi uświadomiła ich znaczenie. Stąd moja prośba: niech się Pani stąd nie wyprowadza. Czas leczy rany – to nie tylko głupie powiedzonko, wiem to z własnego doświadczenia…Więc gdyby miała Pani jakiś problem, z którym nie mogłaby Pani sobie poradzić, albo chciałaby Pani po prostu trochę poplotkować…Jestem przekonana, że mówię to też w imieniu Laszlo: nasze drzwi stoją dla Pani otworem.

Helen budzi się z koszmarnego snu. Zrywa z łozka . Biegnie do maszyny do pisania . Krzyczy!!!

 

 

Scena 5

6. Helen do Yany

HELEN

Krzyczy głośno każde pisane zdanie.

Bestio zakłamana! Małpo wredna! Hieno! Robacznico! Larwo!

Podziwia mnie Pani? Ja podziwiałam Panią całe dwie godziny! Podczas woltyżerki. Podczas woltyżerki w czerwonych sztrapsach, na Pani łóżku, na moim mężu!

Dobrze Pani to robi, komplementy! Co prawda ja też mam do tego talent, ale w tej pozycji nigdy mi to nie wychodziło. Czy może finguje Pani te wzloty? W mojej komórce szpiegowskiej nic nie słyszę, jestem całkowicie skazana na optykę, ale muszę przyznać, że jak Pani się tam coraz bardziej wykręca, coraz bardziej usta rozchyla, żeby w końcu, z kapiącymi potem włosami, opaść na mojego męża, wygląda to, przynajmniej na odległość, bardzo prawdziwie.

Przerwa na papierosa i zaraz dalej: Hop, hop, hop…Dwie godziny! Nieprędko uda się jakiejś innej to podrobić!

I dlatego chcę Pani coś powiedzieć, czcigodna amazonko: Niech Pani sobie wsadzi swój podziw w Pani jędrną, tylną część ciała! Nie potrzebuję pani uwielbienia! Potrzebuję Laszlo!

Helen caly czas pisząc krzyczy to co wypisuje.

 

 

Scena 6.

Yana , ubrana w elegancki kostium z kartką z faksu w reku, zbiega po schodach i puka energicznie do drzwi Helen . Dzwoni. Puka jeszcze raz. Wreszcie mówi do dziurki od klucza.

YANA

-Helen, Niech mi Pani natychmiast zwróci ten klucz! To samodestrukcja, co Pani robi – nie widzi Pani tego.?

 

Scena 7

Helen jedzie w windzie. Wsiada mężczyzna, Helen przypatruje mu się i w momencie kiedy mężczyzna naciska guzik windy Helen udając że tego nie zauwazyła naciska go razem z nim . Mężczyzan patrzy zdziwiony. Helen usmiecha się do niego jednoznacznie. Uśmiechy twają w milczeniu przez jakiś czas . Wreszcie przerazony męzczyzna wciska piętro najbliższe, winda zatrzymuje się  i on wybiega oglądając się.

8. Helen do Yany

HELEN (off)

Dzisiaj rano stała Pani nago w oknie sypialni, patrzyła Pani na ścianę, dokładnie w moim kierunku. Na pewno nie przyszło Pani do głowy, że i o tej porze mogłabym być na stanowisku, bo Laszlo był już przecież w kancelarii, nieprawda?!

Nie jest Pani wcale taka doskonała, jak mi się wydawało. Czy to dlatego występuje Pani zawsze w łóżku w tych dessous? To co wydawało się być wyrafinowaniem, było tylko zwykłym kamuflażem?

Pani biust…Coś mi się wydaje, że jestem lepiej wyposażona. W każdym razie stabilniej. Pomimo moich lat.

I dlatego ciągle zadaję sobie to pytanie:

Dlaczego właśnie Pani?

Dlaczego Pani, a nie ja?!

Do windy niespodziewanie wsiada męzczyzna nastepny. Bardzo stary. Włąściwie dziadek. Dzwi windy zamykają się . Męzczyzan staje obok  Helen. Po chwili jego ręka ląduje na jej pośladku. Helen nie może w to uwierzyć , wciska alarm. Wszystko zaczyna wyć.Dzwonić. Włącza się jakaś syrena. 

 

Scena 8

Widzimy w łozku Yanę , samą . Podgląda ją Helen przez swoje otwory wentylacyjne. Głos Yany z offu.

Yana do Helen

Głos Yany.  (off)

Bo jestem młodsza!

Helen, niechże Pani w końcu przestanie się zadręczać! Laszlo nie opuścił Pani, on podążył za głosem instynktu biologicznego! A ten nakazał mu wybrać młodszą partnerkę. Wszyscy mężczyźni są tacy!

Oczywiście jeżeli mają wybór. A taki jak Laszlo ma. Nie pomimo jego 55 lat, tylko właśnie z ich powodu. Ponieważ mężczyźni umierają tak dużo wcześniej niż my, to kiedy przekroczymy pewną barierę wiekową jest ich tak mało, że my – przedstawicielki większości zaczynamy na nich polować.

Niestety społeczeństwo jest okrutne w stosunku do nas kobiet. Ale gdyby statystyka była na naszą korzyść, to czy nie postępowałybyśmy tak samo okrutnie? Nie wymieniałybyśmy naszych posiwiałych mężów na młodszych, i to im wcześniej, tym lepiej? I dlatego powtarzam ciągle: kobiety, do diabła z sędziwym wiekiem! Po co nam długie życie, jak jego koniec mamy spędzać bez mężczyzn?

 Helen schodzi po schodach do swojego mieszkania. Tam rozbiera się . Wchodzi do Lazienki. Odpakowuje z przyniesionej przez siebie paczki bieliznę podobną do bielizny  jaką nosi Yana i przymierza ją . Ogląda się z dezaprobatą w lustrze

Cały czas głós Yany z offu.

Yana()FF)

Wie Pani, co sobie czasami myślę? Jeżeli my, kobiety chcemy nasz podeszły wiek spędzać w towarzystwie mężczyzn, to nie możemy im pozwalać na nas pracować. To my powinnyśmy pracować na nich, powinnyśmy ich pielęgnować i chronić jak wymierające gatunki zwierząt. Wtedy nasz wiek średni by się skrócił, a ich by się pomału wydłużył… Znalazłybyśmy się wprawdzie o kilka lat wcześniej na tamtym świecie, ale nie musiałybyśmy być na tym świecie tak straszliwie samotne!

Tylko z drugiej strony, która z nas zechciałaby takiego mężczyznę, co to siedzi w domu i jest niczym innym jak naszym utrzymankiem? Widzi Pani, to my same ponosimy odpowiedzialność za nasz dylemat.

To tylko ogólny, tak zwany socjalny aspekt tej sprawy. Wracając do naszego specyficznego problemu, niech mi Pani pozwoli sobie opowiedzieć, jaką cenę płacę za moją miłość do Laszla:

Helen znowu biegnie dwa piętra wyżej i zagląda do swojej podglądarni.  Yana siedzi na łozku. Laslo jest już w domu wrocił i chodzi jedząc  coś i cos opowiadając. Rozbiera się , przebiera w szlafrok, przechodzi z gazetą . Yana caly czas go bserwuje , czekając na swoją kolej , ale Laszlo nie jest nią specjalnie zainteresowany

.

YANA(OFF)

Nawet, gdybyśmy oboje byli w tym samym wieku, według statystyk przeżyłabym go o siedem lat. Ale ja jestem o piętnaście lat młodsza! A to znaczy, dalej według statystyk, że ostatnie dwadzieścia dwa lata mojego życia spędzę jako samotna, stara wdowa.

W to trzeba oczywiście wkalkulować jego przewidywalną impotencję: powiedzmy sobie, że ta katastrofa dotknie taki dorodny egzemplarz jak Laszlo dopiero na dziesięć lat przed jego śmiercią. W tym wypadku do przewidywalnych dwudziestu dwóch lat celibatu, oczekujących mnie po jego śmierci, dojdzie jeszcze całe dziesięć lat przed nią kiedy będę musiała leżeć obok mężczyzny, z którego nie będę miała żadnego pożytku. Niestety nie będę wtedy mogła złapanego w kwiecie wieku Laszlo, jak w tej legendzie o syrenie i rybaku, wyrzucić z powrotem do wody. Bo przyrzekamy przecież sobie…„aż do śmierci.”

Laslo pociągniety przez Yanę do łózka daje się wciągnąć i w miłosne zabawy. Ale cały czas trzyma teraz gazetę w ręku. W trakcie igraszek zapala telewizor.

YANA(OFF)

Innymi słowy, droga Helen: czterdziestolatka taka jak ja, zakochując się w pięćdziesięciopięciolatku jak Laszlo, musi się nastawić na okrągłe trzydzieści dwa lata życia w cnocie. Niech mi Pani powie, czy nie mądrzej byłoby zamiast wychodzić za mąż, pójść od razu do klasztoru?

Dlatego proszę Panią z całego serca: Niech Pani nie będzie zazdrosna o tę odrobinę radości, którą przeżywam teraz z Pani mężem. Pani spędziła z nim najlepsze lata jego życia!

I niech Pani wreszcie odda ten cholerny klucz! To wszystko jest przecież poniżej Pani godności!

 

Scena 9.

Helen ogląda samotnie telewizję u siebie. Co przerzuci kanal, albo jacyś ludzie się całują, albo przytulają, albo jest to scena łóżkowa. Przerzuvca kanały cały czas aż trafia na kreskówkę i na tym kanale zostaje , dla bezpieczeństwa.

10.     Helen do Yany

 Helen (OFF).

Najdroższa Yano, serdeczne dzięki za faks z mającym mnie uświadomić materiałem liczbowym. Bez wątpienia matematyka jest Pani silną stroną. Muszę przyznać Pani rację, że ceny, którą musi Pani płacić za namiętność mego męża nie można nazwać inaczej, niż wygórowaną.

I tu pytanie: Dlaczego Pani ją płaci? Dlaczego Pani nie czekała na młodszego? Przecież jest Pani ładna! Czy Laszlo rzeczywiście był Pani ostatnią szansą? Wpadła Pani w panikę? Poczuła się Pani w sytuacji podbramkowej?

Pani mówi, że społeczeństwo jest okrutne w stosunku do nas, kobiet… Społeczeństwo? Któż jest tym społeczeństwem, któż to opowiada starszym panom, jak pociągające są ich siwe skronie? Któż im mówi, że ich brzuchy są erotyczne, i że potencja w tą, potencja w tamtą, kobietom chodzi przede wszystkim o czułości? „Społeczeństwo!” To my. My to wszystko mówimy, naturalnie tak długo, jak długo jesteśmy młode.

Nie moja droga: to nie nasi szpakowaci małżonkowie odsuwają nas na boczne tory, nas – żony ukrywające siwiznę pod farbą. O to staramy się już same. A dlaczego? Bo jesteśmy zakłamanymi oportunistkami i intrygantkami. Bo nie posidamy ani poczucia godności, ani poczucia honoru.

Czy słyszała Pani kiedykolwiek, żeby jakiś młody mężczyzna zachwycał się siwymi warkoczykami, albo brzuchem swojej podstarzałej ukochanej? żeby mówił jej, że seks nie jest ważny, bo jemu, młodemu przede wszystkim o głaskanie chodzi? Chociaż w tym wypadku seks byłby możliwy: staremu mężczyźnie zanika jego instrument miłości, ale czy słyszała Pani kiedykolwiek, żeby kobiecie w czasie klimakterium zanikła wagina? I taka jak Pani obwinia „społeczeństwo”, nazywa przy tym pięćdziesięciopięcioletniego prawnika ponętnym, jego partnerkę, równą mu wiekiem, traktuje zaś jakby była odpadem nienajgorszego gatunku?

Znow Helen biegnie na gorę . W szlafroku , koszuli nocne, nocą , po kryjomu , ogladając się czy jej ktoś nie przylapie.

Wiem, oni się o was starają. Ale czy wasze matki nie nauczyły was mówić, czy nie umiecie powiedzieć „nie”? Młodzi mężczyźni mówią „nie” do kobiet w naszym wieku jeżeli już się któraś z nas odważy na zrobienie im propozycji. Bo kobieta po pięćdziesiątce boi się zaoferować się mężczyźnie nawet w jej wieku. Stać go przecież na młodszą, nieprawda?

A poza tym jesteście na dodatek głupie jak nogi stołowe! Sama mi Pani wyliczyła: wcześniej, czy później wpadniecie w dołek, który w waszych młodszych latach kopałyście pod nami: będziecie niekochane, niepożądane, samotne.

Będziecie żywcem pogrzebane razem z innymi starymi kobietami, w gigantycznym masowym grobie.

Helen zagląda do pokoju Yany. Zgaszone światło.

Niech więc mi Pani oszczędzi Pani samolubnej matematyki miłości…Klucz zatrzymam na tak długo, na jak długo uznam to za stosowne!

 

Scena 10.

Widzimy zdenerwowaną Yanę u siebie w mieszkaniu jak miota się z wyslaniem faxu , myląc z e wsciekłości numer , kilkaktotnie. Pezejeżdżamy kamerą niżej  do mieszkania Helen gdzie dwoni telefon. Ta podbiega i widzimy ja wychodzi 

Faks napisany wielkimi drukowanymi litrami.

 

11.     Yana do HeleN

Yana ()FF)

Droga Helen, żądam klucza – to ultimatum.

Jeżeli mi go Pani nie odda, to będę go musiała zameldować jako zgubiony.

Helen wyrywa fax, i z nim w ręku rzuca się po schodach dwa piętra wyżej do „podglądarni”.

YANA(OFF)

A że otwiera on pomieszczenia rozdzielcze na wszystkich piętrach, to już ze względu na bezpieczeństwo zamki na wszystkich trzydziestu piętrach wschodniego skrzydła musiałyby zostać wymienione. Ta cała sprawa byłaby po pierwsze kosztowna, po drugie rozmijająca się z celem, bo Pani i tak nie mogłaby się dostać do swojej kryjówki.

Helen dopada do swoich szparek, zagląda, i wybucha dzikim krzykiem wsciekłości. Mnie fax, wali nim o ścianę . Zagląda jeszcze raz. W oknach mieszkania Yany są zawieszone grube zasłony.  

 

 

 

Scena 11

Wychodzi faks w mieszkaniu Yany. Laszlo podchodzi, czyta . Nic nie rozumie. Yana podbiega do niego. Wyrywa mu faks, całuje go w usta jednoczesnie mnąć faks i wyrzucając go do kosza na śmieci. Laszlo oszołomiony pocalunkiem , rozgląda się jednak po mieszkaniu i zauważa nowe zasłony. Nic nie rozumie.

12.     Helen do Yany

HELEN (OFF)

Niech pani natychmiast zdejmie te zasłony!!!!!!!!!!!!!!!!!!

 

Scena 12.

Dwoni telefon w mieszkaniu Yany. Oboje z Laslo rzucają si e do telefonu. Yana dopada pierwsza, wyrywa fax. Mnie go . Laslo chce go wyrwać . Yana podbiega do okna i wyrzuca faks na zewnatrz .

 

13.     Ponownie Helen do Yany

HELEN

Droga Yano, całe moje życie nikogo jeszcze nie szantażowałam. Jeżeli zasłony pozostaną na swoim miejscu, to postaram się o to, żeby Laszlo otrzymał kopie naszych faksów. A zdaje sobie Pani sprawę z tego, że mogłoby to oznaczać koniec waszego związku? Nie radziłabym Pani, żebyście się zaczęli kochać w tylnych pomieszczeniach, w których nie mogłabym was obserwować. W tym wypadku zastosuję tę samą karę. W przypadku klucza do rozdzielni też: potrzebuję go jeszcze, więc nie będzie Pani meldować żadnej zguby.

 

 

Scena 13.

Helen wbiega do podglądarki. Zasłony są dalej w oknach. Poza tym, nikogo w mieszkaniu, cisza spokoj.

14.     Yana do Helen

Głos Yany.z Offu.

Kochana Helen,

Co się z Panią stało? Ma Pani skłonności do perwersji?

15.     Helen do Yany

HELEN (OFF)

Nie, nie mam skłonności do perwersji. Po prostu jestem chora: chora na ZAZDROŚĆ. I dlatego nie może mnie Pani pozbawić waszego widoku. Bo same cienie i kontury zmuszają mnie do wyobrażania sobie reszty. A moja fantazja jest okrutna: perfekcjonizuje wszystko. Rozumie Pani?

 

Helen biegnie po schodach w dół do siebie. Dobiega do kartki papieru i pisze ręcznie list do Yany który wklada do Faxu.

Akt miłosny na żywo ma też przecież swoje komiczne strony. Nie zawsze jest taki piękny i erotyczny jak w kinie. Dla widza oczywiście. Dla niego to taki nieudany balet: jakaś ręka wyciąga się w złą stronę, jakaś noga zostaje przygnieciona, głowy się zderzają, bo każda porusza się nie w tym kierunku, brakuje rytmu, raz zawadza biust, potem brzuch…

I wam zdarzają się momenty, w których jesteście po prostu śmieszni. I te momenty są mi potrzebne – to moja jedyna pociecha!

Naturalnie zdarzają się też wieczory, kiedy udaje mi się nie wjechać na górę. Jeżeli muszę się na przykład przygotować na jakieś ważne spotkanie. Czasami zdarza się, że nie wjeżdżam , bo wydaje mi się, że już mi zoobojętnieliście. Co tam, mówię sobie: zobaczę jak się trochę o siebie poocierają, w górę, w dół, do przodu, do tyłu…A miłość uprawia się duszą: próbuje się wgłębić w myśli partnera, zawładnąć jego tęsknotą.

Przecież i tak nie usłyszę, co do siebie mówią!

Rzadko mi się jednak udaje nie wjechać na górę. Najczęściej rezygnuję wieczorem ze wszystkich spotkań, odkładam na bok wszystkie projekty i udaję się na moje stanowisko. Czasem wychodzicie. Wtedy czekam na wasz powrót. Czasem przyjmujecie gości. Kładą swoje zimowe płaszcze na wasze łóżko. A po przyjęciu bywacie już tak zmęczeni, że przedstawienie się nie odbywa. Ale najczęściej udaje się wam jeszcze zebrać siły. To dobry trening dla tych, którzy chcą się nauczyć czekać.

Teraz widzimy Yanę jak czyta ten fax.

A kiedy około pierwszej, drugiej, wracam do mojego mieszkania, kładę się do mojego pustego wielkiego łóżka, potrzebuję tabletek nasennych. Coraz więcej i coraz mocniejszych. A niedawno jeszcze nie wiedziałam co oznacza słowo bezsenność!

Yana widziana przez Helen z podglądarni , stojąc na drabinie ,zdejmuje firanki z okien .

Z rana muszę brać środki pobudzające, też coraz mocniejsze, i w coraz wyższych dawkach, żeby być w stanie pokonać chociaż część czekających na mnie zadań. Jestem poddenerwowana, wychudłam, moja zdolność koncentracji równa się zeru. Zachowuję się agresywnie w stosunku do moich klientów, co mi się nigdy wcześniej nie zdarzało!

Powinnam stąd się wyprowadzić, wiem. Albo wybrać się przynajmniej w jakąś dłuższą podróż. Niestety, nie jestem w stanie tego zrobić!

Prawda jest smutna: kocham mojego męża. A jeżeli nie oglądałabym go przez te szczeliny w ścianie, w Pani objęciach, to w ogóle już bym go nie widywała. Rozumie mnie Pani?

Yana staje w oknie swojej sypialni  i macha do niewidocznej Helen . A ta jej ze swojej kryjowki odmachuje , jkby sama do siebie. Usmiechają się obie zadowolone.

 

 

 

Scena 15 .

W mieszkaniu Yany wychodzui Faks z napisem

16. Helen do Yany

 Dziękuję. Helen.

 

Scena 17.

W mieszkaniu Helen wychodzi fax Z napisem

17. Yana do Helen

Głos Yany z offu.

Niech wybierze się Pani natychmiast do jakiegoś psychoterapeuty!

HELEN

- Co za oryginalny pomysł.

Helenczyta,  wracamy do głosu Yany z offu.

YANA(OFF)

Helen, zazdrość jest chorobą, ma Pani rację. I nie tylko kobiety na nią cierpią. Według statystyk mężczyźni mają z nią jeszcze więcej problemów niż my. Ale to choroba uleczalna.

Helen

-Co za orginalne spostrzeżenie!

YANA(OFF)  

Źródłem zazdrości jest brak wiary w siebie. Pani odczytywała przez osiemnaście lat swoją wartość z oczu Laszla. Jego miłość do Pani była dla Pani gwarancją, że jest Pani warta kochania. A teraz, kiedy go nie ma, ma Pani wrażenie, że jest Pani tego nie warta!

Helen

-Ty żmijo!

 Yana (OFF)

Dobry terapeuta może Panią tego wrażenia pozbawić, może Panią nauczyć bycia niezależną od miłości innych, może Panią nauczyć kochania samej siebie. Bo jeśli Pani siebie pokocha, to inni też Panią pokochają.

Helen

-Najważniejsze że ty siebie kochasz nasza słodka!

Yana (OFF)

I jeżeli nie od razu się Pani uda, będzie Pani musiała sobie wmówić, że Pani siebie kocha. Słyszałam to od jednej z przyjaciółek. Zrobiła to po swoim rozwodzie… Jest na to kilka bardzo prostych ćwiczeń. A im szybciej Pani zacznie, tym szybciej osiągnie Pani cel!

Helen

-Nie do wiary!

YAna (Off)

Musi pani stanąć przed lustrem…

Helen wybucha śmiechem.

Wiem, będzie się Pani ze mnie śmiała, ale przysięgam Pani, że to zadziała… Niech Pani stanie przed lustrem i spojrzy na siebie… A teraz niech Pani do siebie powie i to na cały głos:

Helen Staviski, jesteś fantastyczna!

HELEN idzie do lustra

-Helen Staviski, jesteś fantastyczna!

YANA (OFF)

lubię cię!

HELEN wtrąca

-I to jak ja ciebie lubię!

YANA (OFF)

Jesteś piękna!

HELEN wtrąca

-Tylko piękna? Nie urzekająca?!

YANA (OFF)

Jesteś kobietą sukcesu! Jesteś ponętna! Helen! Proszę się odważyć! Proszę zacząć!

 HELEN  śmieje się przy tym szyderczo.

 

 

Scena 17.

Nadejście faxu od Helen , trafia na niedobry moment u Yany. Z offu slyszymy podczas wychodzenia faxu głos Helen czytającej- mowiącej treśc faxu, ale Yana nie interesuje się nim zupelnie. Przeszukuje jakies kalendarze. Kieszenie męskich ubrań. Kiedy konczy się odbieranie faxu, wyrywa go niecierpliwie , rzuca i zaczyna gdzies biezskutecznie wydzwaniać .Jest zdenerwowana . Zamysla się dwa , trzy razy w trakcie sceny.

18. Helen do Yany

HELEN(OFF) na początku z ironią

Kochana Yano,

ciągle mnie Pani zaskakuje. Więc nie tylko odnosi Pani sukcesy jako architekt, potrafi Pani sprytnie zastosować matematykę w sprawach miłości, jest Pani amazonką obdarzoną prawdziwym talentem do ujeżdżania cudzych mężów. Oprócz tego wszystkiego ma Pani jeszcze zadatki na wielkiego psychologa!

A więc muszę się tylko pozbyć mojego kompleksu niższości? Zacząć się uwielbiać, żeby inni mnie zaczęli uwielbiać? Niech mi Pani powie, szanowna pocieszycielko: czy Pani uważa mnie za głupią? Takie sztuczki są dobre dla idiotów, a ci i tak nie mają kompleksów niższości. Tylko oziębły, albo idiota może powiedzieć, że nie jest zazdrosny. Oziębli seksu nie potrzebują, więc o co mają być zazdrośni? A idioci lubią seks, ale nie są zazdrośni, bo są pewni, że nie ma od nich lepszych.

Ale niech mi Pani powie, jak ma człowiek inteligentny, a za takiego się uważam, mieć o sobie wspaniałą opinię? że inni nas podziwiają, to zrozumiałe: inni nie mają zielonego pojęcia o naszych wadach – skrzętnie je przecież ukrywamy. że my podziwiamy innych, to też zrozumiałe: ponieważ nie jesteśmy w stanie zajrzeć do ich wnętrza, nie wiemy nic o ich słabościach. Ale jak możemy podziwiać samych siebie?

Tylko psychologia mogła coś takiego wymyślić!

Nasze tak zwane poczucie własnej wartości przychodzi wyłącznie od innych. Jesteśmy zawsze na tyle wspaniali, na ile nas się za wspaniałych uważa. Jeżeli nas podziwiają, jesteśmy godni podziwu. Jeżeli uważają nas za pięknych, jesteśmy piękni. Jeżeli nas się nie zauważa, jesteśmy niezauważalni. Jeżeli się o nas zapomina, jesteśmy bez znaczenia. A jeżeli opuści nas ukochany, to wydajemy się sobie nieatrakcyjni, przynajmniej do czasu, aż pojawi się ktoś inny, komu się spodobamy.

Nie ma takiego psychoterapeuty, który mógłby wyleczyć nieszczęśliwą miłość. Przeciwko nieszczęśliwej miłości istnieje tylko jedno antidotum: szczęśliwa miłość. Ale jak ma się ją znaleźć, jeżeli nikogo wokół siebie się nie zauważa?

Jesteś fantastyczna, Helen Staviski?

Jeżeli jestem fantastyczna, Yano Stern, to dlaczego on jest teraz z tobą, a nie ze mną?!

Lubię ciebie, Helen Staviski?

Niech mi Pani powie: jak mogę lubić siebie, jeżeli on bez wątpienia woli inną?

Wcale nie czuję, że jestem kobietą sukcesu, że jestem atrakcyjna… Czuję się jak opuszczona przez męża kobieta może się czuć: chujowo!

Po krótkiej przerwie, cicho:

HELEN(OFF)

Czuję się staro!

Yana dotąd zajeta swoim problemem jakby to uslyszala ,

 

Scena 18

 

Widzimy Laslo na ulicy , idącego z jakąs młodą kobietą. Zajęci sobą nie zwracają uwagi na nic. Śmieją się, wybrani długim obiektywem z tłumu, są na swicie sami i szczęsliwi. Kobieta to  Iris – dwudziestopięcioletnia kobieta w dżinsach i bawełnianej koszulce ( obgryza paznokcie).

 

Scena 19.

Szybkim ruchem kamery z ulicy dotarlismy bezpośrednio do okna w wieżowcu w którym siedzi samotna Yana. Zaniedbana i smutna . W pewnym momencie otwiera okno. Pochyla się w dół i krzyczy

Yana

-Helen!!!! Helen!!!

Okno Helen pozostaje zamkniete. Yana siada na parapecie , jakby się zastanawiala co ze sobą zrobić.Z offu slychać jej głos czytający fax do Helen.

 

19. Yana do Helen

YANA

Kochana Helen, ile czasu upłynęło od Pani ostatniego faksu? Pięć miesięcy? Pół roku? W każdym bądź razie była jeszcza zima. Uświadomiłam to sobie wczoraj, kiedy zobaczyłam Panią rozmawiającą z naszym młodym portierem. Miała Pani na sobie sukienkę z błękitnego lnu. śmiała się Pani.

Chyba więc wolno mi pozytywnie zinterpretować Pani milczenie: nie powiedziałam, że czas leczy rany?

Chciałabym Pani przypomnieć o kluczu! Przecież już go Pani nie potrzebuje!

Na koncu sceny widzimy jak czyta ten fax Helen , zupelnie zmieniona. Jasna. Wesola. Po przeczytaniu siada do odpisywania..

20. Helen do Yany

HELEN ( off)

Kochana Yano, jeżeli chodzi o klucz, to muszę cię rozczarować: potrzebuję go jeszcze. Nawet jeżeli nie używam go już tak często, bo zaskakująco spokojnie u was ostatnio. Czy czas leczy rany, tego jeszcze nie wiem. Ale jeżeli o was chodzi, to czas wyleczył was bezsprzecznie z całej namiętności. Nie pomaga nawet nowa kolekcja bielizny: gasicie światło i idziecie spać, jak stare, posiwiałe już całkiem małżeństwo. Chociaż nie jesteście nawet małżeństwem.

Przenosimy się do samotnie błąkającej się po mieszkaniu Yany. Rzeczywiście jest w bieliznie. Nie wie co ze sobą zrobic. I tak przebiega cała scena 21 również.

HELEN(OFF) 

 A propos: Dlaczego Laszlo ciągle jeszcze nie poprosił o rozwód? Przecież kazałam Pani mu przekazać, że zgadzam się na wszystko!.

Do Yany dociera sens tych słów.

21. Yana do Helen

YANA(OFF)

Radość z cudzego nieszczęścia. Jej posmak ma Pani faks, droga Helen. Nie ma się Pani z czego cieszyć: Laszlo i ja jesteśmy teraz tak samo szczęśliwi, jak na początku. Sceny łóżkowe, których Pani tak bardzo brakuje, nie rozgrywają się z powodu chwilowego przepracowania Laszla. Jak Pani wie, Brandes zrobił go współwłaścicielem, co oznacza nie tylko podwojenie dochodów, ale też podwojenie stresu. Ponieważ Pani nas ciągle jeszcze nie przestaje obserwować, niestety, zauważyła Pani na pewno, że Laszlo schudł: nie ma już brzucha.

Widzimy Yanę samotną na ulicy. W pewnym momencie myslimy  że kogoś zauwazyla, ale to byl tylko jakiś samochod . Yana przechodzi spokojnie przez ulice. Jest sama . Męzczyżni się za nią ogląfają Ona nie zwraca na nic uwagi

Yana(OFF)..

A z rozwodem nikomu się nie śpieszy. Jeżeli ludzie się kochają, nie potrzebują żadnej pieczątki. Ja w każdym razie nie będę go ciągnęła do Urzędu Stanu Cywilnego!

Yana stoi sama w swojej seksownej bieliznie w Lazience i zamyslona gladzi się po szyi , twarzy i karku. Nagle mowi sama do siebie:

Yana

-Kochana Helen, dlaczego się Pani w końcu nie pogodzi z rzeczywistością? Laszlo Panią lubi, bardzo lubi, można by nawet powiedzieć, że w dziwny sposób Panią uwielbia. Ale nie kocha Pani.

-Jego miłość do Pani już się skończyła! Czy to tak trudno zrozumieć? Pewien poeta powiedział: ten, kto nauczy się przegrywać, ma stuprocentową szansę na wygranie. Dlaczego Pani się nie uczy.

 

 

 

Scena 22.

 Helen w swoim mieszkaniu nerwowo wykręca telefon.

Przejeżdżamy kamerą dwa pietra do gory, dzwoni telefon w mieszkaniu Yany. Ta podbiega do telefonu.

Zjeżdżamy kamerą w dol. Helen przy telefonie.

HELEN

- To że Laszlo, kochanie z Panią nie sypia, nie ma nic wspólnego z przepracowaniem.

Laszlo trenuje teraz gdzie indziej, darling. Tę samą dyscyplinę, tylko w innym miejscu.

Kamera szwękuje w gorę.

Yana

 -Nic nie rozumiem. Kto mówi? Czy Pani oszalała?

Kamera jedzie w dół.

HELEN

-Przy telefonie Helen ,droga Yano. Nie jesteśmy już same, do klubu dołączyła jeszcze jedna!

Kamera w gorę szybko!

Yana

-Co to znaczy jeszcze jedna? Jeszcze jedna kobieta?

Kamera jeszcze szybciej w dół!

HELEN

-Prawie kobieta, ma dopiero dwadzieścia pięć lat.

Kamera jak oszalala. W gorę!

YANA

-To niemożliwe! Ja bym to wyczula!

HELEN (off)

Potrzebuje Pani dowodów?

 pozostajemy na Yanie.

YANA

Nie!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Kamera powoli zjeżdża w dół....

 

Scena 23.

Jestesmy w mieszkaniu Helen. Obie panie Helen i Yana siedzą i rozmawiaja od jakiegoś czasu.

HELEN

 -Gdzie on wczoraj był między wpół do siódmej i ósmą.

YANA

-Na yodze. Bierze teraz trzy razy w tygodniu lekcje yogi, przeciwko stresowi. U mężczyzny! Popieram te lekcje.

HELEN

 - Bardzo mi przykro ale prawdziwe jest tylko słowo yoga. Jest studentką, zarabia na życie lekcjami yogi. Ale on z nią yogi nie uprawia.

YANA

-To jest marna  próba zemsty. Nie wierzę w ani jedno Pani słowo.

 

Scena 23

Obie kobiety idą w górę schodami rozmawiając. Yana nie rozumie po co Helen  ją gdzieś prowadzi. W trakcie rozmawiają.

 

HELEN

- Zmusza mnie Pani do pomnożenia Pani bólu, kochana Yano!

YANA

-To jakaś  zemsta ! Opuszczonej samiczki! Ja z tego nic nierozumiem !

HELEN

- Wieczorem, około siódmej, wyszłam z naszego sklepu. W każdej ręce miałam torbę z zakupami, chciałam wjechać windą prosto do domu. Ale potem pomyślałam sobie, że po drodze mogłabym do was zajrzeć.

YANA

-Nigdy nie robimy tego przed kolacją. Powinnaś już o tym wiedzieć!

HELEN

Chociaż już od dawna nie robicie tego przed kolacją. I wtedy wydarzył się nieprawdopodobny przypadek. Razem ze mną wsiadł do windy bardzo niezwykły młody chłopak: nierozczesane loki, radio na cały regulator i wąż Boa na szyji. Plastykowy oczywiście, ale taka świetna imitacja, że na chwilę zachwiał moją równowagę. Wysiadłam automatycznie razem z tym chłopakiem, nie zauważając, że jestem nie na trzydziestym, tylko na dziewiętnastym piętrze. Poszłam do komórki, otworzyłam ją.

Obie wchodzą na jakims pietrze do bliżniaczego pomieszczenia jak podglądarnia Helen.

Miała pani rację: klucz pasuje do wszystkich drzwi. Wewnątrz komórki też wszystko było takie same. Odstawiłam więc moje torby, podeszłam do szczelin, które znajdowały się w tym samym miejscu… i zobaczyłam .....Laszlo. Ale nie z Panią tylko z jakąś inną.

Yana rzuca się do otworow przez które można zobaczyć to jakieś mieszkanie. Helen cały czas mowi:

Pierwsze, co mi przyszło na myśl: Pani wyjechała. Laszlo wykorzystał Pani nieobecność i wszmuglował jakąś małą kurewkę. Ale po chwili zauważyłam, że wystrój wnętrza jest całkiem inny. To znaczy, jaki tam wystrój: materac i stół – to wszystko, co było widać z mojego stanowiska.

Pokłóciliście się? Wyprowadziła się Pani? Pomyslałam!

Yana nie odrywa głowy od szczelin.

Cała wieczność upłynęła, zanim się zorientowałam, że wysiadłam na niewłaściwym piętrze! że niewątpliwie okno, w które spoglądałam, należało do mieszkania jednopokojowego. I w tym mieszkaniu, na japońskim futonie, leżał Laszlo z jakąś młodą, nagą nieznajomą i uprawiał z nią sztukę kochania!

Yana zniecierpliwiona, wykręca się i wierci, to zaglądając do otworów, to z niedowierzaniem obserwując mowiącą Helen. 

Potem pomyślałam, że może się pomyliłam, że może to wcale nie Laszlo, tylko jakiś jego sobowtór? Ponieważ obserwowana przeze mnie dwójka nie leżała na sobie, oboje leżeli na boku, twarzami do siebie, widziałam tylko profil mężczyzny. Jego gesty były zupełnie inne… Nie agresywne i chciwe jak z Panią, czy jak kiedyś, na samym początku ze mną, tylko niesamowicie ostrożne. Takich nigdy u Laszlo nie przeżyłam. Wyglądało, jakby mężczyzna poruszał się we śnie. Dopiero po jakimś czasie uświadomiłam sobie, że to musi być ta sławna Tantra, ta wschodnia sztuka miłości. Młoda nieznajoma musiała go jej nauczyć.

Yana nie jest w stanie zaglądąć tam dalej dalej.

HELEN

Napewno zaczął też żyć po wegetariańsku, nieprawdaż? To ona jest powodem, dla którego stracił brzuch. Miłość… O ósmej wstał – był to Laszlo, bez wątpienia – ubrał się i pojechał do Pani na trzydzieste piętro. Oczywiście zaraz z rana przeprowadziłam wywiad.

Nazywa się Iris, Iris Rudnik, jest studentką Hinduistyki, zarabia na utrzymanie prywatnymi lekcjami Yogi. Ale tylko przed południem. Po południu uczy się najprawdopodobniej do jakiegoś egzaminu, bo przesiaduje ciągle przy stoliku pokrytym ciężkimi tomiskami. Sprawdzilam to dzisiaj.

Chyba nie ma za wiele pieniędzy – nie miała na sobie nic innego tylko jak dżinsy i bawełnian