MĘSKIE-ŻEŃSKIE - Aktorka12 lutego 2004 MĘSKIE-ŻEŃSKIE
AKTORKA
Krystyna Janda Arkadiusz Borowik Anna Bojarska
Scena A – kamera sektor 6- Lilka idzie ulicami Warszawy. Scena 1. PLENER. DZIEŃ. ULICA. LILKA, AKTORKA Lilka idzie po ulicy w kierunku galerii. Przed sobą widzi idącą ulicą starszą kobietę (AKTORKĘ), z dwoma psami na smyczy. Kobieta idzie ostrożnie, W jednej ręce trzyma siatkę z niewielkimi zakupami. Lilka obserwuje ją chwilę, po czym odwraca się do kamery i mówi: WIDZICIE TE KOBIETĘ? OBSERWUJĘ JĄ OD JAKIEGOŚ CZASU. PRZYCHODZI DO MNIE DO GALERII. NIE WIEM, KIM ONA JEST, ALE ZAWSZE NA JEJ WIDOK MAM POCZUCIE WINY I MAM UCZUCIE, ŻE COŚ JEST NIE TAK. OSTATNIO, BARDZO CZĘSTO SPOTYKAM KOGOŚ, KTO JEST JAKBY „NIE NA MIEJSCU W TYM MIEJSCU, W KTÓRYM JEST”. WY TEŻ TO MACIE? I CZUJECIE WTEDY TAKI JAKIŚ ŻAL? Protest? CZY TYLKO JA TAK MAM?
Scena B - Patrzy jeszcze za odchodzącą, po czym skręca do Galerii.. A my znów obserwujemy kamerą AKTORKĘ
Scena 2. WNĘTRZE. DZIEŃ. GALERIA. LILKA, MALARZ - ROBERT Lilka ogląda obrazy młodego malarza – Roberta, który stoi obok i uważnie ją obserwuje. Jest to klasyczny przedstawiciel młodej bohemy artystycznej. Ubrany niechlujnie, z długimi, potarganymi włosami i nieogolony, ubrany pewnie na czarno. Obrazy, które ogląda Lilka są dość oryginalne i dziwaczne. malarz Ale co, chce pani powiedzieć, że jestem do dupy? Zero? LILKA Wcale nie chcę tak powiedzieć. Tylko mam już sporo twoich prac...i... Malarz rozgląda się po galerii. Malarz Rzeczywiście... Wiszą dwa ... Lilka Inne leżą na zapleczu... Jakoś nie idą... Malarz Może, dlatego, że leżą na zapleczu. Lilka Czasem je pokazuję klientom. Ale o te tutaj też się ludzie nie zabijają. MALARZ Najwyraźniej popieprzyło się ludności w głowach. Przecież w stosunku do reszty tego gówna, które poprzyczepiała pani na ścianach, moje, są dziełami sztuki! Lilka Robert... To, że twoje obrazy są ciekawe, to jeszcze nie znaczy, że wszystkie inne są do... całkiem nie dobre... Malarz Kiedyś zrozumie pani, że sprzedawanie moich obrazów, to był dla pani zaszczyt. … LILKA Przecież wiesz, że ja lubię twoje rzeczy, lubię jak malujesz. Problem w tym, że... jest takich jak ja jest trochę za mało...Twoje malarstwo potrzebuje znawcy... Tłumaczyłam już... Spróbuj może gdzieś..... W jakiejś...No rozumiesz bardziej renomowanej galerii.... MALARZ Tam też są same gównozjady. Ich mózgi zatrzymały się na Matejce. Albo na Kossaku.. Zabieram to wszystko! Kretyny! Niech se słoneczniki wycinają z kalendarza i wieszają na ścianach! Zabieram wszystko! Bez łachy! W momencie wybuchu malarza, do galerii zagląda Konrad, sprawdza co się dzieje bo wyraźnie jest za głośno. Malarz podchodzi do jednego ze swoich obrazów, wiszącego na ścianie i próbuje go zdjąć, ale obraz wisi dość wysoko, a on jest za niski, w związku, z czym śmiesznie podskakuje, żeby go chwycić. KONRAD Może w czymś pomóc pani Lidziu? LILKA Nie, nie dziękuję, poradzę sobie... Lilka wskazuje na Malarza, który próbuje zdjąć obraz. To jest pan Robert... Artysta malarz... KONRAD Z ubolewaniem Co za czasy, artystę od bandyty trudno odróżnić. Malarz spogląda wyzywająco na Konrada. Najwyraźniej poczuł się głęboko dotknięty. Malarz A chcesz w ryj dziadku? Konrad Z przestrachem Nie mówiłem? Lilka podchodzi do Malarza. Stara się go uspokoić. LILKA Ale, po co tak gwałtownie. Uspokój się... Poza tym pan Konrad jest w moim wieku więc z tym dziadkiem… Malarz Niech mi pani da wódki. Lilka Mam lepszy sposób na nerwy. Malarz Nie da rady... Jestem czysty. Nie ćpam... LILKA Nie myślałam o narkotykach, tylko o jajecznicy. Malarz patrzy na Lilkę niedowierzająco. Konrad też. Malarz Obejdzie się mamusiu! Konrad Ja bym tam nie odmówił Lilka Nie pnie Konradzie pan alkoholu na pewno nie dostanie…Pana nerwy panie Konradzie leczy żona i niech ona leczy dalej, bo oboje dostaniemy od niej po głowie. Do malarza Panie Wybitny! Jajecznica ze szczypiorkiem?..Nie znam nic lepszego na nerwy...taki „moment z jajecznicą” bez agresji...co? Konrad i Malarz spogląda ją na siebie. Malarz Wie pani, co? Pani to jest tak pieprznięta, że aż panią lubię. konrad Uderzyć go? LILKA Zastanowię się, niech pan będzie w pogotowiu.... Konrad siada na kanapie na straży Ale na zewnątrz kochany!. Musimy tu z panem Wybitnym porozmawiać.
Scean C- kamera sektor 6- Konrad zagląda do galerii z zewnątrz. Pilnuje. Bierze cos do ręki. Miotłę. Łopatę. Cokolwiek. I czeka na ewentualne wezwanie ….
Scena 3. WNĘTRZE. DZIEŃ. GALERIA – ZAPLECZE. LILKA, MALARZ Lilka z przyjemnością patrzy jak Malarz z apetytem zajada jej jajecznicę. LILKA Lepiej? Słuchaj, był u mnie jakiś facet z AutoUnion, Niemiec... Malarz Z czego? Lilka AutoUnion, to jakaś nowa, niemiecka firma samochodowa. Chcą wejść na nasz rynek. Malarz Wzruszając ramionami To niech wchodzą, ja się nie znam na samochodach. Lilka Ale oni chcą, żeby ktoś namalował obrazy do gabinetu szefa. Malarz Czy ja wyglądam na jakiegoś dupka od dekoracji wnętrz? Lilka Wyglądasz na bandytę i niedomytego frustrata.... Ale posłuchaj. Oni chcą dwa widoki Placu Zamkowego, w kierunku zamku, z zaparkowanym pod Kolumną Zygmunta tym nowym samochodem. Namalujesz? MALARZ A to ma być realistyczne? LILKA Jak zdjęcie. Malarz To niech se powieszą zdjęcie. Lilka Jeden widoczek ma być w śniegu, a drugi w słońcu.. Ten ich samochód w słońcu i w śniegu...I żałuj, że nie chcą wszystkich pór roku, bo do zarobienia byłoby więcej pieniędzy...Vivaldi był cwańszy...Jemu też pewnie płacili od długości kompozycji ....namalujesz? Malarz Nie..to są jakieś świry... Lilka Namalujesz? MALARZ Nie dam rady. Realistyczne kawałki, nie dam rady. Nie ma takiej kasy, to galery....Zresztą mnie to nie kręci... Za ile? LILKA Dziesięć tysięcy. Malarz patrzy na Lilkę. „Zamurowało” go. Malarz Czego dziesięć tysięcy? Lilka Euro. Dziesięć procent dla mnie za pośrednictwo... Malarz nie wie, co ma zrobić z rękami, więc otwiera lodówkę i wyciąga z niej kiełbasę. Je ją bezmyślnie. Patrzy dalej w lodówkę, co by jeszcze przegryźć. Wyjmuje słoik konfitur także... MALARZ Ja chromolę... nawet sobie nie wyobrażam jak wygląda tyle pieniędzy... Ty, dlaczego tu leży portmonetka? Zamrażasz gotówkę? Niezły pomysł! LILKA Co ty mówisz? Zagląda z ciekawością do lodówki. O j dziękuję ci bardzo. Szukam jej od wczoraj! Nie ma tam pieniędzy, ale jest w niej kwit do pralni. Dziękuję….Fajnie, że jest.
malarz Malarz Ciężko wzdycha No widzisz, jakie to życie jest sakramenckie! Dobra, spróbuję namazać, te obrazki.....ale chyba się zerzygam w trakcie. Dadzą mi zdjęcie tego samochodu? LILKA kiwa głową.
Scena D- Kamera sektor 6- Aktorka idzie do galerii z psami i siateczką.
Scena 4. WNĘTRZE. DZIEŃ. GALERIA. LILKA, KONRAD, AKTORKA, MALARZ
W aneksie kuchennym LILKA i MALARZ rozmawiają dalej
MALARZ A masz jakąś pocztówkę z Placem Zamkowym? Przepraszam, że przeszedłem z tobą na ty, ale w interesach to chyba lepiej... Chociaż ja nigdy nie robiłem interesów. LILKA Dobrze. I nie bądź taki wygodnicki. Plac maluj z natury. Ja się nie będę dla ciebie wpędzać w koszty. Ciesz się, że ci nie zaproponowałam łąki w beżach 3 na 3, bo i takie miałam zamówienie...do sypialni, pod kolor zasłon, jak mówiła zamawiająca, przyniosła nawet kawałek materiału.... Malarz Jak kwiatki też realistyczne , to już całkiem odpada…O cholera, niezłe fuchy. Dużo tego jeszcze masz? Malarz pyta odruchowo machając kiełbasą, którą je i słoikiem z dżemem. LILKA Czego? Dżemu? MALARZ Nie takich zamówień. LILKA O nie, kochany. Jak się trafi to święto. To wtedy wiem, że płacę komorne. A z twoimi obrazami trafiłabym pod most i ... malarz Dobra możesz nie kończyć? Jeszcze będę dawał autografy twoim wnukom k…k…Widząc, że LILKA protestuje przeciwko przeklinaniu…k…- Kobieta Lekkich Obyczajów, czyli KaeLO, albo się przekręcę do tego czasu. Ale tego Palcu Zamkowego z tym samochodem nie podpiszę? Bo....KaeLO… LILKA Możesz podpisać pseudonimem. Kossak, albo nie... dla Niemca lepiej Matejko. Na zaplecze zagląda Konrad. Konrad Pani Lilu, niech pani idzie na sklep, bo ma pani klientkę, a te jej psy zafajdają pani wszystko, a Diki też się denerwuje, bo chamstwo już się na kanapę ładowało.....Znów przyszła.... Jakby mogła to by do kościoła z tymi psami wchodziła....Ludzie to mają tak narobione go głowy.... Wszystko t mówi szeptem do LILKI. Lilka wychodzi, zostawiając Malarza samego. KONRAD patrzy z niepokojem na MALARZA konrad Niech pan też idzie, bo jeszcze tu coś zginie....ja tam nie posądzam ale....
LILKA wychodzi. W galerii stoi starsza kobieta – Aktorka z psami, którą Lilka widziała w pierwszej scenie na ulicy. LIlKA Słucham panią... Aktorka wygrzebuje z siateczki małe zawiniątko. Widać, że w siatce jest tylko jedzenie dla psów i jedna bułeczka. AKTORKA z namaszczeniem wysupłuje z zawiniętego w białą bibułkę pakuneczku wachlarz. Wachlarz jest stary i kiedyś był piękny, ale teraz jest naprawdę zfatygowany. Aktorka Mam prośbę... Gdyby spróbowała pani sprzedać mój wachlarz... Lilka Ale... Aktorka To nie jest taki zwykły wachlarz... Nachylając się do Lilki To pamiątka... Uśmiechając się do swoich wspomnień Grałam z nim w Marivaux, i... lilka Bardzo mi przykro, ale już poprzednio pani mówiłam, że ja nie sprzedaję takich rzeczy, zajmuję się zupełnie, czym innym... malarz Poza tym ta pani i tak nie ma talentu do sprzedawania, sprzedaje moje obrazu i strasznie jej nie idzie... lilka Proszę pani... AKTORKA przerywa Do malarza Nikt pana nie pytał o zdanie młody człowieku… Do Lilki wyciągając rękę Motylanka. Irena Motylanka jestem. Zwykle nie muszę się przedstawiać, ale widzę, że i pani mnie nie poznaje. Pod tą czapką zresztą trudno, jest pani rozgrzeszona. Pomyślałam sobie, że skoro wtedy udało się sprzedać mój kapelusz ze strusim piórem z Lope de Vegi to ten wachlarz jest... LIlKA Tamten kapelusz tu był zupełny przypadek... Pewna... kobieta kupiła go swojej córce na urodziny. Aktorka Mój Boże... Nie wiem, dlaczego ludzie tak nie chętnie przyznają się do własnych uczuć... Przecież to na pewno była jakaś kolekcjonerka... Nie wiem, dlaczego ludzie wstydzą się dzisiaj szacunku dla artystów i tradycji? Na kanapie siada wygodnie Malarz i zaczyna palić, najwyraźniej podoba się ostatnie zdanie, wypowiedziane przez aktorkę. Konrad tymczasem stoi z boku i pokazuje Lilce gestem, że MALARZ pali a Aktorka zwariowała. Lilka Ja nie wiem, dlaczego ona kupiła ten kapelusz... W każdym razie wiem, że takie ….rzeczy u mnie nie idą. Aktorka Nie prosiłabym Pani, krepuje mnie to , i to jeszcze w obecności tych panów, ale muszę w przyszłym tygodniu lecieć do przyjaciółki do Nicei, też aktorki... Rozmarza się Widziała pani kiedyś Makbeta na scenie...? Lilka Nie...chyba nie.... Aktorka smutno kiwa głową. Aktorka Szkoda...Grałyśmy z nią w naszym teatrze razem w Makbecie….. to przeklęta sztuka...obu nam się nie wiedzie… Wraca do tematu No….w każdym razie w tej chwili brakuje mi troszkę , okresowo pieniędzy i... LIlKA Bardzo mi przykro... Aktorka Do Malarza A może ty, młody człowieku chciałbyś mieć na własność kawałek historii teatru? Uśmiecha się do niego wachlując się tym wachlarzem zalotnie jak w Marivaux. Malarz jest szarmancki, co kontrastuje z jego dotychczasowym zachowaniem Malarz Kupiłbym od pani wszystko, gdyby tylko ktoś kupił ode mnie... Po chwili namysłu Cokolwiek... Aktorka pakuje wachlarz, w niezręcznej ciszy, trwa to dobra chwilę, i już ma wychodzić, mówi nagle do MALARZA. Aktorka Młody człowieku proszę mi odtworzyć drzwi, i pytam czy ci nie wstyd, że muszę ci przypominać o takich rzeczach?... Konrad biegnie otworzyć przed nią drzwi. Ale jego AKTORKA nie zauważa , jakby był powietrzem. Malarz Bardzo przepraszam! Po prostu zgłupiałem na pani widok. Mogę prosić przy okazji o autograf? Aktorka Nie teraz, teraz się spieszę, przyniosę jak wrócę z Nicei moje zdjęcie z autografem, będzie tu na ciebie czekało. Żegnam. Żolka, Markiz, idziemy. Pożegnajcie się z państwem. Wszyscy kłaniają się psom. Aktorka wychodzi. LILKa Znasz ją? MALARZ Kogo? Lilka No tę Motylankę... Malarz W życiu o niej nie słyszałem. Ale trzeba się umieć zachować. Do Konrada złośliwie Kultura nie polega na tym, że mamy spodnie w kant i krawat… Do Lilki A z ciebie to jest prawdziwa jędza. Może by ktoś kupił ten wachlarz?
Scena E- kamera sektor 6- WANDA idzie ulicą. Zatrzymuje się widząc coś w oddali. Moment obserwuje potem rusza dalej.
Scena 5. PLENER. ULICA. WANDA, AKTORKA, KOBIETA, MĘŻCZYZNA Ulica. Na ulicy przed sklepem spożywczym stoi AKTORKA, w ciemnych okularach, i sprzedaje wyliniałą etolę. Wanda mija ją, ale zaintrygowana zatrzymuje się nieopodal. Obserwuje. Ludzie mijają Aktorkę obojętnie. Wreszcie zatrzymuje się przy niej jakaś kobieta. Kobieta A pani to się nie wstydzi tak przed domem na żebrach wystawać? Odsztafirowana, że hej, a rękę po pieniądze wyciąga. Aktorka spogląda na nią wyniośle. Aktorka Co pani powiedziała? Kobieta No chyba widzę... Jaki pani przykład młodzieży daje? Aktorka Próbując zapanować nad sobą, dumnie Proszę pani... Był czas, że dzięki mnie młodzież polubiła teatr... To ja uczyłam młodzież, co to jest sztuka...Piękno...miłość i … Kobieta Chyba za dużo pani wypiła... Rozmowie przysłuchuje się również jakiś starszy Mężczyzna. Kobieta kręci głową z politowaniem.. Wanda jest wzruszona. Tymczasem mężczyzna wyciąga jakiś banknot i daje Aktorce. Aktorka Jestem aktorką. Ale pan mnie źle zrozumiał... Ja nie żebrzę... Aktorka oddaje mu pieniądze. Mężczyzna i Aktorka patrzą na siebie. On rozumie jak trudno oddać jej te pieniądze. MĘŻCZYZNA Proszę to zatrzymać….a ja wezmę to futerko i będzie dobrze…. Aktorka Nie... Zatrzymałam się, bo... trochę się zmęczyłam... Mężczyzna wie, że teraz już nie może jej dać tych pieniędzy. Mężczyzna Nie chciałem pani urazić... Kłania się i odchodzi. Aktorka po chwili wahania. Aktorka Proszę pana... Mężczyzna przystaje. Wraca . Ale Aktorka odwraca się i pośpiesznie odchodzi. KOBIETA, która cały czas przyglądała się scenie mówi do neigo... kobieta Też nie ma się pan, nad kim litować.....Lepiej te pieniądze wyrzucić, to to samo, bo ona to przecież na wódkę. Nie widział pan jak ona wygląda? Zwraca się do innych przechodniów No! I dziwić się, że ludzi piją. Jak im każdy na wódkę da? Wystarczy tylko stanąć i wyciągnąć łapę.... Mężczyzna Niech pani stanie i wyciągnie. Zobaczymy.
Scena F – kamera sektor 6 - Aktorka niepewnie wahając się idzie w jakąś swoją stronę. Scena 6. WNĘTRZE. DZIEŃ. GALERIA. LILKA, WANDA Wanda wpada do galerii. wanda Mamo, ta twoja Motylanka żebrze na ulicy! LILKA Niemożliwe! WAnda Sama widziałam jak próbowała sprzedać jakiś kawałek futerka... Lilka To co innego. Ona robi interesy na ulicy. Wanda Nie żartuj. Już chciałam to kupić, ale... LILKA Ani mi się waż. Ja już kupiłam od niej kapelusz. Zdarła ze mnie jak za zboże... Wanda Kupiłaś od niej jakiś kapelusz? Lilka Taki kretyński z różowym piórem... Wanda Ten, który mi dałaś na urodziny? Lilka spostrzega, że w emocjach palnęła gafę. Lilka zmieszana No... Wanda Bardzo ci dziękuję... Oto matka! ... Lilka Sama chciałaś przed chwilą jej pomóc. Wanda Ale nie twoim kosztem. Nie widzisz różnicy? LILKA Nie bądź taka drobiazgowa. Prezent to prezent. Mogłam ci nic nie mówić... A w ogóle to… darowanemu koniowi się w zęby nie zagląda! WANDA Ale miałam dostać żelazko! Pytałaś, co chcę, mówiłam żelazko, bo mam stare, a ty mi kapelusz z piórem....Nawet nie wiem gdzie go wetknęłam... LILKA Żelazko dostaniesz na imieniny. A poza tym, po co ci żelazko, i tak chodzisz zawsze w pogniecionym...a w ogóle to teraz to ci już nic nie kupię bo nigdy nie jesteś zadowolona! Taki ładny kapelusz! I taki drogi! W życiu ci nic więcej nie kupię!....Poczekaj, ja myślałam, że ona wyjechała, do Nicei, światło się u niej nie świeci od tygodnia.... Wyglądają obie z galerii, LILKA parzy w okna Aktorki… WANDA Może jej prąd odcięli? Pewnie ma tam zimno! A sprzedaje etolę.... olśniona Boże... Przecież ona ma też psy! Ja tam do niej idę! LILKA No oczywiście pies ważniejszy niż człowiek! WANDA Obcy ważniejszy niż córka! Do psa. Piesku czy ta wariatka wychodzi z tobą w ogóle na spacer? Chodź! Zapina psu smycz I nie wierz jej. Bo jak ci obieca żelazko to dostaniesz kapelusz, a jak niedźwiedź z ZOO będzie głodny to ciebie rzuci niedźwiedziowi, bo go będzie chciała ratować....a poza tym musisz przy niej liczyć raczej na siebie....
Scena G- kamera sektor 6 – Wanda idzie z psem klatką schodową w domu w którym mieszka Aktorka
Scena 7. WNĘTRZE. DZIEŃ. KLATKA SCHODOWA. WANDA, SĄSIAD Klatka schodowa pod drzwiami AKTORKI. WANDA i DICKENS, puka i puka bezustannie. Nasłuchuje czegoś w środku. Psy szczekają niemiłosiernie. Wanda Niech mnie pani wpuści. AKTORKA Proszę odejść od moich drzwi. Ja się kąpię. wanda Chciałabym z panią chwilę porozmawiać. Mnie się nie musi pani krępować…. Aktorka Bo zawołam policję, i powiem, że mnie pani nachodzi. Wychyla się SĄSIAD AKTORKI i mówi pogardliwie SĄSIAD Ona nie ma telefonu... Wanda udaje, że go nie zauważyła Wanda Ja tylko chcę pani pomóc... Aktorka Proszę stąd odejść i nie awanturować się. Nie mam ochoty pani widzieć. Jestem znaną osobą. Osobą publiczną. Ale mam prawo do prywatności. Znów Uchylają się drzwi. Sąsiad. Sąsiad Dziennikarka? Wanda Ja? Skąd panu to przyszło do głowy? Nie widzi pan, że mam psa? Dziennikarka z psem? Sąsiad Bo ta wariatka cały czas myśli, że ktoś zrobi z nią wywiad...że ja zaproszą do telewizji… Zza drzwi rozlega się głos aktorki. Aktorka Nie udzielam żadnych wywiadów... Dzisiejszych dziennikarzy nie interesuje sztuka, tylko, kto, z kim śpi... Sąsiad Jej się wszystko pomieszało w głowie. pauza A tak w ogóle to, kim pani jest? WANDA Weterynarzem. SĄSIAD Ścisza głos. No to nareszcie! Proszę pani, tu w ogóle trzeba kogoś jeszcze wezwać, Kogoś z Towarzystwa Ochrony Zwierząt, albo, co, bo te psy wiecznie wyją. Jakby chore, głodne, czy co. A ona się do nikogo tutaj nie odzywa. wanda To niech pan kogoś wezwie. SĄSIAD Ja tylko mówię. Zamyka pospiesznie drzwi. WANDA puka jeszcze dwa razy do drzwi AKTORKI i odchodzi.
Scena H- kamera 6- Malarz idzie z obrazem do galerii.
Scena 8. WNĘTRZE. DZIEŃ. GALERIA. LILKA, MALARZ Galeria. Lilka i Malarz oglądają obraz namalowany przez MALARZA. Obraz jest dziwaczny. Jest to wielkie zdjęcie Placu Zamkowego, całkowicie zbombardowanego. Zdjęcie, jakie znamy z książek o wojnie i zbombardowanej Warszawie, biało czarne, podmalowane na kolorowo a tylko niebo jest namalowane z wielką apokaliptyczną łuną a nad Palcem fruwa z doprawionymi skrzydłami jak pegaz samochód – bus jako przywódca stada żurawi a w kluczu za nim wszystkie różne inne typy samochodów. LILKA Wiesz. Mnie się podoba, ale oni tego nie kupią, kurcze. Malarz To niech się w dupę pocałują! KaeLO! Krytycznie ogląda obraz Przecież to jest w porządku. Ideologicznie też. LILKA Nie sądzę. Nie zarobimy Robert. W niedobrą stronę ci poszło. Wchodzimy z nimi do Europy... Niemcy to nasi sojusznicy w NATO... Malarz A słyszałem, że teraz Polska chce robić film „Krzyżacy” i to nawet dwie wersje... Lilka Ale teraz pewnie Krzyżacy będą pozytywnymi bohaterami, kretynie, a bitwa pod Grunwaldem skończy się remisem. To nie będzie szowinizm tylko polityczna poprawność... Wpada zaaferowany Konrad. Konrad Pani Lilko! Tę Aktorkę z drugiego, zabrali do szpitala. Tam chyba psy zostały. Strasznie wyją. Co robić? Ona podała podobno jako bliską osobę Panią z galerii. To chyba pani, nie? Ludzie tam z tego bloku się skarżą. LILKA Mnie? Dlaczego do szpitala?! A co jej się stało? KOnrad Nie wiadomo. Ma pani jej klucz, czy co? LILKA Ja? konrad A kto? Tutaj to tylko pani zadaje się z takimi fiśniętymi... malarz Panie, panu się od dawna należy w ryj!... Lilka bierze słuchawkę telefonu. Lilka Z doktor Janicką... Wanda? Musisz natychmiast jechać do szpitala...
Scena I – kamera sektor 6- grupka ludzi z panem Konradem i Wiolettą stoi pod oknami mieszkania aktorki rozmawiają, pokazują coś palcami. Głównie opowiada coś Sąsiad aktorki.
Scena 9. WNĘTRZE. WIECZÓR. GALERIA. LILKA, WANDA Wanda wchodzi do galerii. Podczas całej rozmowy, najpierw nie może dojść do siebie , a potem szuka latarki, kompletuje obroże , smycze, sznurki, bierze trochę jedzenia dla zwierząt itd. Lilka Byłaś? Wanda Byłam... Lilka No i co? Wanda Leży odwrócona plecami do ściany, pod kroplówkami, obrażona na wszystkich…nawet sobie nie wyobrażasz, co ona tam za przedstawienie odstawia!...… Lilka Ty mi nie mów, jaka ona jest, bo ja wiem... A co mówią? Co jej jest? Wanda Lekarze mówią, że się zagłodziła i odwodniła prawie na śmierć. A jak się lekarz chciał dowiedzieć czegoś dowiedzieć , to kazała zwołać konferencję prasową... Lilka Przeciwko komu? Na cholerę jej konferencja? Wanda Żeby złożyć oświadczenie, że chciała popełnić samobójstwo z miłości... do sztuki. W proteście…w imieniu wszystkich artystów…. Lilka Boże... Wanda Mnie powiedziała, że chciała zrobić wielkie wyznanie przedśmiertne, do prasy, o upadku wszelkich wartości i o jej wielkiej ofierze…. Po chwili Potem kazała zawołać fryzjera ... A mnie kazała przywieźć sobie szminkę, której zapomniała. Gdzieś tu miałaś latarkę? Czy mi się wydawało? Obie zaczynają szukać latarki. LILKA Dała ci klucz do mieszkania? WANDA Tak. Jak się dowiedziała że jestem weterynarzem, zaczęła płakać, w tym miesiącu nie miała grosza bo musiała zoperować kotkę i dużo wydała na lekarstwa dla niej. Musiałam przyrzec, że się zaopiekuję zwierzętami.. Myślę, że całą rentę wydawała poza tym na jedzenie dla nich, a sama głodowała... Mamo, jak ona płakała…. Przez chwile panuje cisza. Lilka W zadumie Oni chyba jednak wszyscy są walnięci... Wanda Jacy „oni”? Lilka Motylanka... Robert... Wanda Jaki znów Robert? Lilka Malarz... Załatwiłam mu zlecenie, żeby namalował obraz reklamowy, to zobacz, co namalował... Wanda patrzy na obraz z samochodami. Wanda Dziwny... Lilka Woli zdychać z głodu niż namalować, to, co mu każą. Przecież największe obrazy świata powstały na zamówienie. To były zamówienia.!!!!....A ten świr, jeszcze cały czas się do tego upiera, że kiedyś będą o nim pisać w podręcznikach...! Wanda coś rozważa w myślach. Wanda Pauza Każdy chce zostawić swój ślad.....Po mnie zostaną tylko wyleczone żółwie i słoń, bo tylko one mnie przeżyją, a poza tym chyba nic..... Zauważyłaś, że latarki nigdy nie można znaleźć? Nawet jak kupisz nową to ona od razu ginie? Lilka Ja mam z głowy, bo ty jesteś moim śladem...A ty może jeszcze kiedyś będziesz miała dziecko...to ....O cholera! A co to za durna rozmowa! O! Latarka jest bardzo porządnie w łyżeczkach! Posłuchaj! Masz przeżyć spokojnie i uczciwie życie, zadowolona z siebie i tyle.....My obie jesteśmy tylko mięso armatnie, zrób coś dla drugiego człowieka, to wystarczy! To będzie twój ślad... Wanda No to robię! Daj mi jakiś sznurek! LILKA Chcesz się powiesić? WANDA Tak, ale najpierw musze połapać te psy i koty! I jakie mięso armatnie? Szykujesz się na wojnę? Jesteśmy kobietami.... LILKA Podaje jej sznurek Nie! Do diabła! Chciałam tylko powiedzieć, że ani ty ani ja nie jesteśmy nikim wyjątkowym.....
WANDA Mamo, czy ty się dobrze czujesz?...
Scena J- kamera sektor 6 – Wieczór. Konrad, Wioletta, Wanda idą ulicą w stronę domu aktorki. Scena 10. WNETRZE. WIECZÓR. KLATKA SCHODOWA. KORYTARZ I MIESZKANIE AKTORKI. WANDA, WIOLETTA, KONRAD, SĄSIAD Idą najpierw klatką schodową. Wioletta Szminkę sobie kazała przywieźć do szpitala... Jakby to było najważniejsze... Lafirynda jedna, w sztucznych rzęsach po kartofle chodziła! Konrad Ale kiedy to było!? Teraz to kupa nieszczęścia. WIOLETTA To wariatka. Wszystkie aktorki to wariatki... Otworzyli drzwi. Weszli. Stanęli na progu skierowali snop światła z latarki w głąb mieszkania ..i …zaniemówili. W mieszkaniu nie było dosłownie nic. Na podłodze w jakichś starych brytfankach widać było resztki ogniska, które tam było palone. Wszystkie meble pewnie poszły na ogrzanie tego małego mieszkanka, bo widać było resztki krzesła. W mieszkaniu były dwa psy i dwa koty, puste miski po jedzeniu dla psów i kotów a na ścianach zdjęcia, zdjęcia. Wycięte z gazet recenzje, fotografie, afisze teatralne, programy. Wszystko przyklejone różowym plastrem do ścian. Jedno zbite lustro w przedpokoju.. Szafa z kilkoma rzeczami i dwiema balowymi sukniami z piór. Brak światła. Zimno. Zwierzęta łaszą się do nóg... Stali wstrząśnięci oglądając mieszkanie w świetle przezornie zabranej latarki i zapalniczki Konrada oraz smudze światła z klatki schodowej. WANDA Biedna kobieta.... Wioletta Trzeba by tym gadom coś dać żreć. Pewnie od dawna nie jadły... Wanda Pani Wioletto, tu mam trochę jedzenia, na początek, żeby się dały złapać, wy łapcie koty, a ja psy... Konrad Wiola? Ja połapię….Wiola jest uczulona na koty... Puchnie, a potem wychodzą jej krosty... i jest już tak paskudna… wioletta Sam jesteś paskudny i uczulony. Wymyślił sobie... Moje biedactwa….Zabieramy je te kotki do nas! Dawno chciałam mieć kota. KONRAD Masz. WIOLETTA Ciekawe jak one się nazywają? Bierz tego, ty uczulony! Ty! Ja ci spuchnę! Ja biorę drugiego. Bierz nie na sznurek! Na ręce! Niedaleko mamy! KOnrad Łapiąc koty. Ja nic nie mówię, tylko, od kiedy ty koty lubisz, jak się u Tadków ich Xenia okociła i chcieli nam dać, to powiedziałaś, że jak jej nie upilnowali, to nie se je teraz potopią.... A teraz Matka Teresa się znalazła... Wanda patrzy na Wiolettę karcąco. Wioletta Zmieszana A co ty ze mnie mordercę robisz! Pani Wandziu niech pani go nie słucha, Dziada jednego...One chore były, ślepe, wie pani takie... niedorobione... po jakimś zapchlonym dachowcu...zdechlaki takie, paskudne.... Wanda Utopiła je pani?! Własnoręcznie?! No to kotów na pewno nie dostaniecie! WIOLETTA A co pani z nimi zrobi? Chce je pani uśpić? No, bo jak ta aktorka umrze, to... WANDA Prędzej panią uśpię. Nakarmię je a potem zabieram do schroniska. Wanda Znalazła w miedzy czasie smycze dla psów. Żolka i Markiz? Tak? Tak mama mówiła? Cholera, ale która to Żolka a Który Markiz? Stękała zaglądając im pod ogony. WANDA Do Konrada Niech pan weźmie szminkę. Jest podobno koło lustra... KONRAD Umiera, a o szminkę prosiła...To się nazywa kobieta. A ty Wiola jak wczoraj rano otworzyłaś drzwi temu z telegramem od Kaziów, to go trzeba było cucić, tak wyglądasz z rana, jak myślisz ze cię nikt nie zobaczy....
WIOLETTA Bo ci dam w pysk....Dla ciebie się będę ubierać, czesać i może malować, co?. Bierze jednego kota na rękę. Ostentacyjnie całuje z hukiem w głowę. O taki kot to przynajmniej człowieka nie skrytykuje. Prawda pani Wandziu! Tylko prostytutki się malują! I aktorki! Prawda pani Wandziu? Porządna kobieta wygląda jak ją Pan Bóg stworzył! Prawda pani Wandziu? Pani tez chodzi niemalowana. Da mi pani te koty wziąć? Co?
Wszyscy idą klatką schodową. Wygląda SĄSIAD AKTORKI.
SĄSIAD To mieszkanie po niej to może będzie wolne? Nie wiecie państwo?
WANDA Nie, tu teraz będzie Agencja Towarzyska. Mamy zezwolenie.
Scena K – kamera sektor 6- Noc. W galerii, wszystkie zwierzęta razem jedzą, a WANDA, LILKA, KONRAD, WIOLETTA się im przyglądają. (Może jakieś zwierze umie skakać przez przeszkodę, albo umie jakąś sztuczkę? Trzeba by poszukać takiego psa lub kota! ) Mazusiowie – Konrad i Wioletta idą do siebie potwornie się kłócąc.
Scena 11. WNĘTRZE. NOC. GALERIA. LILKA, WANDA Wanda i Lilka karmią całe towarzystwo. Dikens (pies Lilki) przygląda się z nienawiścią i warczy. W tle stoi dzieło malarza. LILKA Zamknij się kretynie! Głodnych nie widziałeś!? Egoisto. Samolubie! Żyło! Nieużytku! Sobku! Skąpcu! Niewdzięczniku! Zaraz sobie idą ty ….! wanda Przestań wreszcie... I nie dawaj im za dużo, bo się pochorują... LILKA Dzwoniłam do Domu Starego Aktora w Skolimowie. Trzeba zacząć to załatwiać. Sprzedać mieszkanie albo im oddać i tak dalej i renta... Nic o Motylance nie wiedzą. Nikt jej nie zna. Mają szukać w dokumentach... Podobno była taka aktorka, kiedyś, w Częstochowie.... Wanda To skąd ona się wzięła w Warszawie?...A gdzie ona to wszystko grała, co mi opowiada? LILKA Jakie to ma znaczenie? Kiedy ostatni raz byłaś w teatrze? Znawczyni się znalazła! Ja też nie pamiętam, kiedy.
WANDA …. Mamo, a tam do tego Skolimowa przyjmują z psami i kotami?... Bo ona bez nich nie przeżyje... LILKA Musi się teraz pogodzić ze wszystkim…
WANDA Jakie pogodzić! Mamo, ona w szpitalu leży umalowana i ma przyklejone sztuczne rzęsy... LILKA No to, co? Jej to pomaga! Ty tego nie rozumiesz? Ja doskonale...
WANDA To pomaga?
LILKA Jak cholera!
WANDA Behawioryzm.
LILKA Co? WANDA Taka teoria amerykańska. Kogo udajesz, takim się stajesz. Zacznij się uśmiechać, to poweselejesz. Mów, że jesteś szczęśliwa, będziesz szczęśliwa….
LILKA Przecież ja to cały czas stosuję, a nie wiedziałam, że to się tak nazywa! I to jest amerykańskie?
WANDA Ale umaluj się a będziesz zdrowa, to się chyba nie sprawdzi…. Wyjmuje z torebki LILKI szminkę. Maluje się.
(Obie odpukują szybko, szukając niemalowanego drewna) Zauważa umalowane usta WANDY. Co ty zrobiłaś? Wyglądasz jak…KaeLO….
WANDA Jak co? LILKA Nie ważne WANDA Trenuję behawioryzm. Jak ja wyglądam! O Matko! Domalowuje sobie szminka uśmiech na cala twarz. To dla słabszych! (Śmieją się) wanda Cholera... Nie mogę przez nią spać... Po chwili Pauza Nie wiem, dlaczego tak bardzo mi na niej zależy, ale... Czuję jakby była...Jakby była mną.....Albo tobą...Za kilka lat. Lilka
Lilka się zastanawia NO wiesz, naprawdę niewiele mamy z nią wspólnego….No chyba to, że jest też kobietą, raczej aktorką a to tak, jak ze dwie kobiety do kupy... Wanda Jest człoweikeim, bardzo miłym, człoweikeim. Lilka Nie, ona... ma świadomość, że jest wyjątkowa i że jest kobietą ... Ja o tym zapomniałam już dawno, a ty to już w ogóle nie wiesz, jaką jesteś płcią, UNISEX... Wanda Odczep się! Ja jestem człowiekiem. Tylko że zwykłym człowiekiem. Tak wolę. Lilka Ciekawa jestem jak to jest... Być kimś wyjątkowym... WANDA Ale z aktorkami to tak jest....tak Jakoś. Sezonowo. .. Tak jak jest sezon polowań na kaczki... tak jest sezon na jakąś aktorkę... LILKA Albo malarza.
Scena K- Kamera z sektorem 6- Jakaś budowa , przemeblowywanie w galerii. KONRAD, LILKA, SYLWEK. Krzątają się przechodzą. Ustawiają krzesła kanapy….LILKA wydaje polecenia. Scena 12. WNĘTRZE. WIECZÓR. GALERIA. LILKA, KONRAD, SYLWEK potem WANDA Sylwek i Konrad zbijają z desek jakiś podest. Budują zaimprowizowaną scenę w galerii. Lilka tą budową dyryguje. Nadzoruje. Sylwek Niech mi tylko pani powie, szefowo, na cholerę to pani? Czy ona to pani rodzina czy co? Ja pierdykam. U nas koty… Pani ma tyle kłopotu. I kasa. No, bo przecież to kosztuje. No nie? No chyba, że potem to pani zostawi. Tu postawi pani fotel i będzie pani obserwować z góry czy ktoś nie kradnie? Lilka Najpierw, ty tu kochany, podarujesz publiczności rolę szekspirowską.. Postarajcie się, żeby to się nie zawaliło. Tu musi stanąć parę osób. Do galerii wchodzi Wanda. Lilka Stało się coś? Wanda Byłam w szpitalu... Sylwek Że co ja, komu podaruję? Co pani powiedziała? Wanda Jak się dowiedziała, że psy oddam do schroniska, powiedziała, że prędzej się zabije, niż na to zgodzi. Lilka No masz... Sylwek A jak się ona niby w szpitalu zabije? Bredzi i tyle...Pani Lila? Ja mam tu coś podarować? Komu? W życiu! LILKA Masz tu zagrać mały kawałek Szekspira, razem z Motylanką. SYLWEK Za Chiny! W życiu! Nie wystąpi takie coś w naturze! Lilka Podżyruję ci pożyczkę na motor.... Sylwek zostaje rozpromieniony jak słońce. Wanda Znaczy, kupujesz mu motor, bo, z czego on będzie płacił raty? LILKA Kupuję!? Ani mi się śni!
WANDA Z niej jest taki numer! Powiedziała, lekarzom, że przestanie jeść i oddychać i nikt jej nie zmusi, żeby znów zaczęła. Cały cyrk tam teraz koło niej się zaczął. Kroplówki… Konrad Ta wariatka gotowa to zrobić naprawdę...Aktorka to da radę taką rzecz zrobić... Po chwili nieśmiało. Pani Wando, można na chwilę przeprosić? WIOLETTA to dobra kobieta jest, tylko, że straszna cholera... ale tylko z wierzchu. Niech już jej pani da tego jednego psa. Ona tak chce pomóc…..Z tym puchnięciem też jej już podobno przeszło... koty mogą też zostać u nas bo to i tak, jakby ich w ogóle w domu nie było, jak poszły raz na ksiuty, i zrozumiały co jest dobre, i teraz to tylko żryć przychodzą, a tego drugiego psa…. zawiozę do szwagra do warsztatu i też będzie dobrze.... Wanda jest niezdecydowana. Lilka wpada na jakiś pomysł. Lilka Sylwek długo stał nie mogąc uwierzyć w swoje „motorowe” szczęście, nagle podchodzi do LILKI, całuje ją w oba policzki i tańczy z nią jak szalony. Wszyscy zdziwieni. LILKA, kiedy stoi znowu na ziemi wyjaśnia wszystkim Mamy z Sylwkiem interesy związane z motoryzacją. A konkretnie z jednym motorem. Właśnie ten opróżniony w rozwoju młodzieniec zrozumiał, że go będzie miał. Do KONRADA i WANDY, ponieważ słyszała ich rozmowę Wanda! Psa dostaną, ale pod jednym warunkiem... Do KONRADA Dostaniecie psa, nawet może być Markiz, ale ja będę miała za to prośbę... Konrad Jaką? Wanda Co ty kombinujesz, mamo?.... Lilka uśmiecha się i do KONRADA A ten drugi pies….nie wiem… musimy najpierw Wandą poznać najpierw pana szwagra. I całą rodzinę...do szóstego pokolenia zresztą.
Scena L- kamera sektor 6- WIOLETTA idzie z tajemnicza miną z tekstem w ręku w kierunku galerii. Powtarza tekst. Patrzy czy ludzi na nią nie patrzą. Scena 13. WNĘTRZE. DZIEŃ. GALERIA. LILKA, MALARZ Lilka stoi w galerii. Na zaimprowizowanej scenie stoją: WANDA, WIOLETTA, SYLWEK i KONRAD. Ubrani są w jakieś stare łachy, naśladujące stroje wiedźm. Czują się dziwacznie. Spoglądają po sobie niepewnie. Co chwila wybuchają śmiechem na swój widok…amatorzy… Lilka Przestańcie! Próbujcie, bo nie ma czasu... SYLWEK To jakieś okropne głupoty są...ten Szekspir…to jak bajka …. Lilka Powiedziała, że jej ulubioną rolą jest Hekate w Makbecie?..Powiedziała? Kto to słyszał? Wanda? Że wtedy była najszczęśliwsza? Wanda, ty to słyszałaś?...
WIOLETTA Ja tego nie mogę tego zapamiętać, i dlatego tego nie lubię...
LILKA Obiecała nam pani, pani Wiolu...
SYLWEK Ja pierdykam! Ale jaja! Ten Makbet to jakiś pedał był!
Wioletta Obiecałam, ale nie wiedziałam, że mam być wiedźmą. Konrad rży pod nosem. KONRAD A to akurat w sam raz dla ciebie.
SYLWEK Mamo, masz rolę taką, że w ogóle nie musisz grać! Bądź sobą! Wioletta Zamkniesz się?! Do KONRADA I ty też Dziadu!?... Popatrz lepiej na siebie... Ty też masz być wiedźmą....Babą! .... SYLWEK Poważniejąc Właśnie, pani Lilko, czy ja nie mógłbym być wiedźmą mężczyzną? WIOLETTA Gdyby on to teraz pisał to by wiedźmami były same chłopy a Makbetem, tym królem, byłaby kobieta!
SYLWEK Udaje że nie słyszy. Pani Lilko, co? Tylko się trochę się pozmienia... Przecież ten Szekspir nie żyje to mu wszystko jedno...
WANDA Nie, bo nie będzie rymu....
LILKA Panie Konradzie niech pan nie wymyśla, a ty Sylwek, umówiliśmy się? Jak nie, to motor nieaktualny..... Do Wandy Wanda, zaczynaj...
SYLWEK A czy ja coś mówiłem? Umowa to umowa... Zaczynają grać. Oczywiście robią to nieudolnie, ale się starają.
Wanda Rychło…ż , rychłoż się zejdziem znów przy blasku błyskawic i piorunów trzasku? Konrad Gdy bitwa ówdzie w... Konrad zerka na dłoń, gdzie ma zapisaną ściągawkę. ...wrząca dociągnie się końca...
SYLWEK Bitwa wrząca? Się dociągnie? Ja pierdykam! Cisza. Konrad szturcha Wiolettę. WANDA Pani Wiolu, po panu Konradzie mówi pani... Jest pani Wiedźmą Trzecią, niech sobie to pani wbije do głowy...
SYLWEK Matka to jak z żarciem, najpierw ojciec, potem ja a potem ty….
Wioletta Pani Wandziu, jak mam zapamiętać po kim mówię, jak ja nic z tego nie rozumiem?..
Lilka To niech pani patrzy na mnie, ja będę pani dawała znaki. Za każdym razem tupnę nogą. Lilka tupie nogą, a Wioletta mówi: Wioletta Tam Makbet z naszych ust dowie się o swych lasach. Do Lilki Dobrze?
KONRAD A co się stało z tymi jego lasami? Lilka Patrzy na Konrada jakby go chciała zabić. Do Wioletty Dobrze, pani Wioletto, tylko tam jest o losach a nie lasach…i niech pani nie przerywa i nie pyta za każdym razem czy dobrze... Dobrze?
Wioletta Dobrze...Tam Makbet dowie się z naszych ust o swoich looosach!
Wanda Swych. Swych losach. Dobrze?
WIOLETTA Dobrze, już dobrze. Co za różnica, swych czy swoich!? Pani Lilko, Wandzie się charakter ostatnio pogarsza. Miała pani rację.
WANDA Słyszę głos arcywiedźmy.
Konrad, WANDA Ropucha skrzeczy. Śmieje się Jedźmy. Wiola to było o tobie!
WANDA Nie to o Heakte, znaczy o Motylance…Hekate…
SYLWEK Ale jaja! Ja pierdykam. Lilka wściekła tupie mocno nogą. Wioletta „budzi się” i dołącza do chóru. Konrad, Wioletta, Wanda, SYLWEK Szpetność upiększa, piękność szpeci, nuże przez mgły i par zamieci!
SYLWEK Chyba parę zamieci? No takich jaj to ja dawno…I na to chodzą ludzie do teatru? I to oglądają? Do galerii wchodzi Malarz i zdębiały obserwuje scenę. Wszyscy milkną zawstydzeni. Konrad ucieka na zaplecze. Wszyscy powoli schodzą ze sceny. LILKA Dobra Wanda, niech oni to czytają z kartek na przedstawieniu, mogą być z kartkami, trudno… Malarz Zachwycony Co tu się dzieje?..Promocja? Lilka Co chcesz, bo nie mam czasu? Malarz Przyszedłem zwrócić pożyczkę... Lilka Niemożliwe. Rozmawiałeś z Niemcami? Kupili to? Malarz Aha... pauza Mój obraz, z Volksbusami został wzięty na wystawę do Berlina... Biennale sztuki współczesnej artystów nowej Europy... są zainteresowani innymi moi |