FELIETONY PISANE DO PORADNIKA DOMOWEGO
19 października 2006
http://kobieta.gazeta.pl/poradnik-domowy/0,66425.html PORADNIK DOMOWY Bardzo lubię moje comiesięczne obowiązki dla "Poradnika domowego", rozmowy z moimi dziećmi. Śmieję się, że gdyby nie moje rozmowy z dziećmi dla "Poradnika...." nie miałabym szansy być tak „aktywną” matką czy babcią i nigdy nie porozmawiałabym z nimi na tematy tak ważne, nie poznałabym ich stanowiska wobec wielu podstawowych, fundamentalnych problemów, na temat których niestety zwykle się nie rozmawia z własnymi dziećmi czy wnukami, choć wydaje się że są to rozmówcy najważniejsi. Tematy coraz częściej przynosi ze sobą któreś z nich lub dostarcza ich codzienność, a za każdym razem moje zdumienie albo rozbawienie ich punktem widzenia, nie ma granic. Zaskakują mnie sformułowaniami czy tokiem myślenia, jestem zaskoczona ich spostrzegawczością i niekonwencjonalnością, szczególnie kiedy porównuje ją z moim najczęściej banalnym, wyuczonym przez lata spojrzeniem na sprawy i problemy. Pamiętam moje zdziwienie, konkluzjami i przebiegiem rozmów kiedy mówiliśmy o śmierci, o pieniądzach, patriotyzmie, miłości, czy seksie wreszcie.... Zabawnym skutkiem tych felietonów jest także to, że po dwóch bez mała latach ich pisania a co za tym idzie organizowania regularnych "domowych paneli dyskusyjnych" z dziećmi, zdarza się że któreś z nich na moje zwykłe codzienne pytanie typu: - Jak było w szkole? odpowiada złośliwie i z satysfakcją: - A pytasz do gazety czy noramlanie? Albo nagle przed odpowiedzią na zadane pytanie zaznaczają: - Odpowiem, ale to jest nie do "Poradnika" ok? Lub: "- Pytasz mnie teraz prywatnie czy zawodowo, mamo?" Jeszcze częściej, przy jakiś normalnych „katastrofach” rodzinno - wychowawczo - życiowych, domowych pretensjach, kiedy jak każda pewnie na świecie matka mówię: "- No i co ja mam teraz z wami zrobić? Co to będzie?!" Moje dzieci spokojnie odpowiadają: - "A nic, napisz z tego felieton. Nic się nie stało. Dostarczamy ci po prostu tematu." Ale zdarza się i tak że któreś z nich przytula się i pyta, kiedy porozmawiamy? Gdyby nie spotkanie z "Poradnikiem..., nie sądzę żeby przyszłoby mi do głowy rozmawiać z nimi tak, na takie tematy, w takim tonie i tak dobijając się do ich wyobrażeń, sformułowań i opinii.... Lubimy te rozmowy, często nas samych zaskakują, a mam nadzieję, że w rezultacie i czytelnicy bawią się z nami dobrze. |